Do tragedii doszło w czwartek po południu. Do służb trafiło wezwanie Służby do miejscowości Bolimów, nieopodal Skierniewic. Samochód osobowy miał zjechać z drogi do wyrobiska kopalnianego i wpaść do zbiornika wodnego. Pomoc wezwał jeden z mężczyzn podróżujących autem. Udało mu się wydostać na brzeg.
Na miejscu pracowało siedem zastępów straży pożarnej, policja oraz załogi ratownictwa medycznego. Na miejscu lądowały trzy śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR). Po odholowaniu pojazdu na brzeg wydobyto z niego trzy osoby – kobietę i mężczyznę w wieku 19 lat oraz 23-letniego mężczyznę. Osoby te reanimowano na miejscu zdarzenia. Najstarszemu z poszkodowanych udało się przywrócić czynności życiowe jeszcze przed przetransportowaniem do szpitala. U pozostałych osób resuscytację krążeniowo-oddechową prowadzono aż do momentu hospitalizacji – informuje "Fakt".
Gazeta donosi, że nie udało się uratować życia dwóch osób.
– 19-letnia kobieta zmarła wczoraj w skierniewickim szpitalu. Niestety zmarł także 19-latek, który śmigłowcem LPR został zabrany do szpitala w Łodzi. Cały czas o życie walczy 23-latek, którego helikopter zabrał do szpitala do Warszawy – potwierdza Aneta Placek, rzecznik prasowa policji w Skierniewicach. Dodała, że autem podróżowała grupa znajomych. "Na razie nie wiadomo, czy 20-letni mężczyzna, który samodzielnie zdołał wydostać się z auta, był pasażerem czy kierowcą samochodu. Trwają ustalenia dotyczące okoliczności tragedii" – czytamy.
Trwa śledztwo
– Czynności są cały czas prowadzone. Mamy jedną osobę, która musi zostać przesłuchana, ale przeżyła traumę, okoliczności są tragiczne. Dopiero po tym przesłuchaniu będziemy wiedzieć więcej. Wczoraj na miejscu pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza, zabezpieczono ślady, przeprowadzono oględziny. Na razie jest za wcześnie, by wyciągać jakiekolwiek wnioski – mówi Aneta Placek.
Obecnie postępowanie w tej sprawie prowadzi prokuratura.
Czytaj też:
Mosty: Dwie nastolatki potrącone przez pociąg. Niepokojące okoliczności
