Mecz toczył się pomiędzy drużynami ZF Group – FC Legionnaires w ramach wrocławskiej amatorskiej Pro Ligi szóstek piłkarskich i był nagrywany i transmitowany w internecie.
Ukrainiec z premedytacją złamał rękę znacznie młodszemu graczowi
Nagranie pokazuje, jak w pewnym momencie jeden z zawodników z premedytacją zaatakował innego, jak się okazało łamiąc mu rękę. Zrobił to bez żadnego związku z walką o piłkę. W momencie ataku obie drużyny ustawiały się do rzutu wolnego. Atakującym był 20-letni Ukrainiec Matwij Bałaszow, a poszkodowanym 15-letni Jakub Podleżański.
Młody polski zawodnik upadł na murawę, krzyczał i zwijał się z bólu. Bałaszow dostał czerwoną kartkę. Wobec tak skandalicznej sytuacji, zespół pokrzywdzonego nie chciał kontynuować spotkania, ale organizatorzy amatorskiej ligi nakazali dokończyć mecz.
Matwij Bałaszow wykluczony. Liga gotowa do współpracy z policją
Dzień po spotkaniu Zarząd Pro Ligi wydał oficjalne oświadczenie, w którym Ukrainiec zostaje na zawsze wykluczony z rozgrywek. "W meczu ZF Group – FC Legionnaires zawodnik FC Legionnaires dopuścił się rażącego naruszenia zasad fair play, działając tym samym celowo na szkodę zdrowia innego uczestnika. W związku z tym zarząd ligi podjął decyzję o dożywotnim wykluczeniu tego zawodnika z rozgrywek" – przekazano w komunikacie.
Władze ligi wysłały też do FC Legionnaires pisemne ostrzeżenie z zapowiedzią, że każdy kolejny incydent z udziałem tej drużyny skutkować będzie wykluczeniem całego zespołu z ligi.
W oświadczeniu podkreślono, że Pro Liga pozostaje w bezpośrednim kontakcie z rodziną poszkodowanego i deklaruje gotowość do współpracy z właściwymi służbami. "Sport to pasja, zdrowie i szacunek. Każdy, kto wnosi na boisko przemoc, przestaje być sportowcem i traci prawo do gry w naszej lidze" – napisano.
Jak wynika z informacji pojawiających się w sieci, Bałaszow już na dwa tygodnie przed atakiem na 15-latka miał wywołać bijatykę w trakcie innego meczu. Wtedy został ukarany krótkim zawieszeniem. Już kilkanaście dni później jak gdyby nigdy nic wyszedł na boisko i złamał przeciwnikowi rękę.
Policja potrzebuje oficjalnego zawiadomienia
Do zdarzenia ustosunkowała się wrocławska policja. Komisarz Wojciech Jabłoński powiedział "Faktowi", jak wygląda w tym przypadku procedura ewentualnego zajęcia się sprawą przez policję.
– Podchodzimy do tej sprawy bardzo poważnie, analizując dostępne informacje. Muszę jednak zaznaczyć, że do tej pory do wrocławskiej policji nie wpłynęło oficjalne zgłoszenie dotyczące naruszenia nietykalności czy uszczerbku na zdrowiu tego nastolatka. Takiego zawiadomienia nie otrzymaliśmy ani od rodziców chłopca, ani od organizatora rozgrywek, na których terenie doszło do zdarzenia. Bez formalnego zgłoszenia nasze możliwości wypowiadania się w tej kwestii są obecnie ograniczone, dlatego zachęcamy opiekunów poszkodowanego do kontaktu z policją i złożenia stosownych dokumentów – powiedział na łamach "Faktu" przedstawiciel wrocławskiej policji.
Czytaj też:
19-letni Ukrainiec zaatakował od tyłu i skopał 53-letniego Polaka. "Kozak"
