"Mój bój ze śmiercią trwa". Migalski: Jeszcze nie gratulujcie

"Mój bój ze śmiercią trwa". Migalski: Jeszcze nie gratulujcie

Dodano: 
Marek Migalski, politolog
Marek Migalski, politolog Źródło: YouTube / polsatnews.pl
Marek Migalski przekazał nowe informacje o swoim leczeniu. Zakończył półroczną chemioterapię, ale zaznacza, że "bój ze śmiercią trwa".

W ubiegłym roku politolog prof. Marek Migalski poinformował, że przeszedł operację usunięcia esicy. Niedawno wykryto u niego raka jelita grubego. "Mam raka jelita grubego. Pojutrze czeka mnie operacja usunięcia dużej części esicy. Ten wpis jest po to, żebyście uniknęli mojego losu" – przekazał w listopadzie za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Koniec chemioterapii. Migalski: Mój bój ze śmiercią trwa

Teraz Migalski podzielił się przebiegiem leczenia. "Wczoraj zakończyłem półroczną chemioterapię. Te osiem miesięcy, od październikowej diagnozy, przez listopadową operację, po chemię, było najcięższym (fizycznie i psychicznie) okresem w moim życiu" – napisał na Facebooku. Komentator dodaje, że nadal pozostaje pacjentem onkologicznym i regularnie będzie poddawany kontrolnym badaniom.

"Według oficjalnych procedur, jeśli w ciągu pięciu lat nie będzie wznowy lub przerzutów, wówczas będę mógł powiedzieć, że mi się udało. W chwili obecnej mam 60 proc. szans na przeżycie pięciu lat. Więc nie gratulujcie mi wyzdrowienia. Mój bój ze śmiercią trwa" – pisze były polityk.

Marek Migalski podkreśla, że ostatnie miesiące były dla niego czasem skrajnych emocji. "Nigdy nie spotkałem się z taką falą życzliwości (za co bardzo dziękuję), a te mroczne chwile związane z psychicznym i fizycznym cierpieniem odchodzą w przeszłość" – pisze. Były europoseł przypomina, jak nieprzewidywalna i podstępna jest choroba nowotworowa. Cytując Jerzego Kuleja, podkreśla: "W walce z nim nie ma twardych, są tylko źle trafieni". Z dystansem patrzy na przyszłość, przygotowując się zarówno na pozytywny, jak i negatywny scenariusz.

"Rak jest podstępny i nieobliczalny. [...] Dlatego lekarze są ostrożni w opowiadaniu o rokowaniach. Wszystko może wyglądać dobrze, a zakończyć się fatalnie. I odwrotnie. Dlatego ostrożnie podchodzę do tego, co mnie może spotkać. Jestem gotowy na scenariusz pozytywny i negatywny (choć wolałbym – co oczywiste – by spełnił się ten pierwszy)" – zaznacza. Dalej Migalski apeluje do wszystkich o regularne badania profilaktyczne: "Na kolonoskopię poszedłem bez żadnych objawów. Wyszedłem z diagnozą zaawansowanego nowotworu o wysokiej złośliwości. Prawdopodobnie, gdybym pofatygował się na badanie rok później, moje szanse na przeżycie pięciu lat wynosiłyby od 10 do 15 proc., bo miałbym już przerzuty nie tylko do węzłów chłonnych, lecz do tzw. organów odległych, co znacząco obniża szanse ucieczki przed śmiercią. Na kolonoskopię marsz!".

Czytaj też:
Migalski zmaga się z nowotworem. Zabrał głos po operacji

Źródło: Facebook
Czytaj także