– Pamiętam, jak (Ukraińcy – red.) chodzili i prosili o MiG-i-29. Myśmy ich potrzebowali, bo nie mieliśmy swoich – mówił Siewiera w poniedziałek (22 czerwca) w TVN24.
Według niego, myśliwce MiG powinny stanąć na pasie kontrolnym przy przejściu granicznym w Korczowej. – Nie ma czegoś takiego jak kluczyki do MiG-a 29, ale gdyby istniały, powiesiłbym je na siatce i zadał pytanie: czy nadal ta jednostka (ukraińska, nazwana imieniem "bohaterów UPA" – red.) tak się będzie nazywać? Czy jednak te MiG-i są ważniejsze? – wskazał.
Podkreślił, że gdyby Polska wykonała taki gest wobec Stanów Zjednoczonych i obraziła żołnierzy amerykańskich, USA wstrzymałyby transfer myśliwców F-35. Jak dodał, Ameryka to "państwo, od którego zależy Rzeczpospolita i jej interesy bezpieczeństwa". – Ono jest dla nas i producentem uzbrojenia, i utrzymuje tu swoje bazy – argumentował.
Zełenski pozbawiony orderu. Siewiera o decyzji Nawrockiego
Były szef BBN dopytywany, czy zgadza się z decyzją prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego ukraińskiemu prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu odparł, że nie.
– W momencie, w którym Ukraińcy dokonali największego i najskuteczniejszego uderzenia na Moskwę, gdzie ich siły zbrojne słyną w całym świecie i są podziwiane w całym zachodzie, a obraz płonącej rafinerii, płonących magazynów niesie się przez światowe media, przez wszystkie agencje prasowe – w tym samym czasie drugim wpisem jest, że głowa państwa w Polsce odbiera odznaczenie prezydentowi broniącej się Ukrainy – argumentował.
Jego zdaniem, decyzja prezydenta "nie realizuje naszych interesów w taki sposób, jak przymuszenie Ukrainy do właściwego stanowiska, choćby przez uświadomienie stopnia zależności". – Te MiG-i-29 naprawdę by się przydały, to jest ofensywna broń – powiedział Siewiera.
Czytaj też:
Nawrocki odebrał order Zełenskiemu. Propozycja nadania nowego
