W pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego Antonow An-124 pojawił się dron wyposażony w materiał wybuchowy. Maszynę zauważył pracownik portu lotniczego, który miał strącić ją z powietrza kopnięciem. Niemieccy śledczy potwierdzili, że na dronie znajdował się Semtex i zapalnik. Sprawę przejęła Federalna Prokuratura Generalna.
Do zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę na terenie portu lotniczego Lipsk/Halle. Dron pojawił się na południowym pasie startowym, w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego Antonow An-124 "Rusłan".
Jak wynika z informacji przekazanych przez niemieckie służby, urządzenie nie zostało unieszkodliwione przez specjalistyczny system ochrony lotniska. Zauważył je pracownik, który zdecydował się działać na własną rękę.
Kierowca autobusu kopnął drona
Więcej szczegółów ujawnił w Bundestagu członek komisji spraw wewnętrznych Detlef Seif z CDU/CSU. Według niego drona zauważył kierowca autobusu lotniskowego. – Kierowca autobusu kopnął drona, gdy maszyna nisko leciała. Następnie dron rozbił się – relacjonował Seif.
Polityk ocenił zachowanie pracownika jako "bardzo śmiałe i odważne", jednocześnie zaznaczając, że było ono niezwykle niebezpieczne. Jego zdaniem interwencja mogła zapobiec planowanemu atakowi.
Po rozbiciu drona na miejsce wkroczyli funkcjonariusze niemieckiej policji federalnej. Urządzenie zabezpieczono, a do jego zbadania wykorzystano robota pirotechnicznego. Służby usunęły z drona zapalnik. Analizy potwierdziły, że maszyna przewoziła materiał wybuchowy Semtex. Śledczy znaleźli również zapalnik, który miał być uszkodzony. To właśnie jego awaria mogła sprawić, że nie doszło do eksplozji.
Sprawa została potraktowana przez niemieckie władze niezwykle poważnie. Śledztwo przejęła Federalna Prokuratura Generalna w Karlsruhe, zajmująca się m.in. najpoważniejszymi sprawami dotyczącymi terroryzmu i szpiegostwa. W czynnościach uczestniczy również Federalny Urząd Kryminalny (BKA).
Postępowanie prowadzone jest w związku z podejrzeniem próby spowodowania eksplozji materiałów wybuchowych oraz niebezpiecznej ingerencji w ruch lotniczy.
Według Federalnej Prokuratury Generalnej istnieją wystarczające przesłanki, aby podejrzewać, że ktoś próbował za pomocą drona doprowadzić do eksplozji na lotnisku. Zdarzenie określono jako "poważny atak na infrastrukturę transportową i logistyczną Niemiec".
Śledczy próbują teraz ustalić, kto odpowiadał za drona, w jaki sposób urządzenie znalazło się na terenie portu oraz jaki był dokładny cel działania. Istotnym elementem postępowania będzie również wyjaśnienie, czy obecność maszyny w pobliżu ukraińskiego Antonowa była przypadkowa.
