We wtorek w węgierskim parlamencie odbędzie się głosowanie nad powołaniem nowego prezydenta. Rządząca partia Tisza Petera Magyara zgłasza na to stanowisko 73-letniego Andrasa Bakę, byłego prezesa Sądu Najwyższego. Kandydatura została wskazana w sobotę, w tajnym głosowaniu podczas posiedzenia klubu.
W latach 1991–2008 Baka był sędzią Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z ramienia Węgier. Z kolei w latach 2009–2011 pełnił funkcję prezesa Sądu Najwyższego Węgier i przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa. Jego mandat miał trwać sześć lat, jednak na mocy poprawek do konstytucji przyjętych przez rząd Viktora Orbana został odsunięty od pełnienia funkcji w styczniu 2012 roku. W związku z tą sprawą, Baka złożył skargę przeciwko Węgrom do ETPC. Twierdził, że został usunięty ze stanowiska w związku z publiczną krytyką reform sądownictwa oraz że nie miał możliwości zaskarżenia skrócenia swojej kadencji do sądu.
Sprawa Baka przeciwko Węgrom trafiła ostatecznie przed Wielką Izbę ETPC. 23 czerwca 2016 r. Baka wygrał. Wielka Izba stosunkiem 15 głosów do 2 stwierdziła dwa naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Poza partią Tisza, jedynie Fidesz Orbana może samodzielnie zgłosić kandydaturę na stanowisko prezydenta. Już wcześniej jednak partia zapowiedziała bojkot głosowania. Według Fideszu, odwołanie z urzędu prezydenta Tamasa Sulyoka było bezprawne.
Odwołanie Sulyoka
W poniedziałek 13 lipca węgierski parlament przyjął poprawkę do konstytucji, która skraca kadencje prezydenta kraju. Za głosowała większość konstytucyjna, którą dysponuje rządząca partia Tisza. Premier Peter Magyar zarzuca Sulyokowi, że jako głowa państwa wspierał poprzedni obóz władzy, pozostając "marionetką" Viktora Orbana.
W sobotę na oficjalnym profilu prezydenta pojawił się wpis, w którym poinformowano, że Sulyok podpisał przedłożoną mu poprawkę. W wydanym oświadczeniu prezydent nazwał nowelizację "wymuszonym rozwiązaniem typu węzeł gordyjski" oraz "haniebnym przykładem nadużycia władzy politycznej".
Prezydent jeszcze przed przyjęciem poprawki przez parlament krytykował rozwiązanie przedstawione przez rząd Petera Magyara.
Sulyok dla "Do Rzeczy": Rząd Magyara nie dba nawet o pozory
– Premier już podczas kampanii, a także wielokrotnie od czasu wyborów, otwarcie deklarował, że usunie mnie z urzędu, jeśli nie zrezygnuję dobrowolnie. Na Węgrzech status prawny, ramy funkcjonowania oraz kompetencje prezydenta określa ustawa zasadnicza. Nie mam powodów do dymisji, a premier jak dotąd nie znalazł publicznoprawnego uzasadnienia dla mojego usunięcia – powiedział Sulyok w wywiadzie dla "Do Rzeczy" opublikowanym na początku lipca.
