W polskim interesie jest to, aby Ukraina i żołnierze ukraińscy radzili sobie jak najlepiej z postsowiecką Federacją Rosyjską, jak najdalej ich trzymali od Polski – mówił Nawrocki w przemówieniu wygłoszonym w czwartek (6 sierpnia) przed Pałacem Prezydenckim, w pierwszą rocznicę zaprzysiężenia.
– Niech mordują Sowietów, którzy ich napadli, a nas, Polaków, to w ogóle nie boli. W tym zakresie zawsze mogą liczyć na naszą pomoc, bo tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, nawet jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie. Taki jest strategiczny interes Polski – argumentował.
Na słowa prezydenta RP zareagowała rzecznik prasowa rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa, zarzucając mu posługiwanie się mową nienawiści. Nazwała też Nawrockiego "gdańskim muzealnikiem", nawiązując do jego pracy na stanowisku dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. "Rusofobia kliniczna ewidentnie wpływa na zdolności poznawcze" – napisała Zacharowa w serwisie Telegram.
Wewiór: Polscy politycy się spierają, ale to sól demokracji
Wpis przedstawicielki Kremla nie pozostał bez odpowiedzi. Rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór stwierdził, że "Maria Zacharowa znów wygraża Polsce".
"Jak zawsze czas na fakty. Rosja ma terytorium 55x większe od Polski, potężne złoża i 4x większą populację. Ale to Polska jest jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek, nasz PKB na mieszkańca jest 2x wyższy. Mamy ponad 2x więcej autostrad i dróg ekspresowych, a wskaźnik zabójstw jest u nas blisko 10x niższy. Już nie wspomnę o różnicy w sojusznikach" – zauważa.
"Gdy my wspieramy rodziny przez 800+, żłobkowe, urlopy, to w Rosji fundamentem polityki społecznej stają się żołdy i 'trumienne'. My nie wysyłamy żołnierzy na front, gdzie długość życia wynosi około 30min. A nasi politycy spierają się ze sobą nawet stojąc przy otwartych oknach... to sól demokracji" – wylicza rzecznik.
"Rzeczniczka rosyjskiego MSZ mówi: 'Kiedyś była to granica wzajemnie korzystnej współpracy, z której dzięki takim jak Nawrocki i Sikorski nie zostało już nic'. Tylko zapomina, że to Rosja wygraża i atakuje swoich sąsiadów, czy to zbrojnie czy hybrydowo. Każdy wolałby mieć za sąsiada państwo, z którym można handlować, nie zgadzać się i dyskutować, a nie agresora, przed którym trzeba przygotowywać się do obrony. Zamiast znów szukać winnych w Warszawie, czas spojrzeć na Moskwę, pani Zacharowa!" – podsumował Wewiór.
Czytaj też:
Rosyjski atak na przedmieściach Kijowa. Wśród ofiar jest dziecko Czytaj też:
Sankcje na Rosję i Iran. Senat USA przegłosował ustawę Grahama
