"Terminator 2" odmienił kino i odmienił karierę Jamesa Camerona. Czy na lepsze?
Gościłem niedawno na pierwszej edycji Portal Film Fest w Poznaniu. Trzydniowe święto klasyki kina SF okazało się nadspodziewanym sukcesem, bilety na wiele seansów wyprzedano, niezależnie od tego, czy pokazywano stare filmy Szulkina czy anglosaską klasykę od „Zakazanej planety” po „2001: Odyseja kosmiczna”. Wśród filmów, które zgromadziły na sali komplet, był także „Terminator” (1984). Dla wielu widzów była to pierwsza w życiu okazja, by obejrzeć głośną produkcję Jamesa Camerona na dużym ekranie. A wiadomość o tym, że za kilkanaście dni będą mogli obejrzeć sequel, czyli „Terminatora 2”, już nie na festiwalu, ale po prostu w kinach, wzbudziła entuzjazm.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
