18 sierpnia 2025 roku do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście wpłynął akt oskarżenia przeciwko aktorom: Magdalenie Cieleckiej i Bogusławowi Lindzie. Zarzuca się im udział w nielegalnej reklamie alkoholu – chodzi o reklamę w internecie. Oskarżonym grozi kara grzywny od 10 do nawet 500 tysięcy złotych. Sprawa to efekt zawiadomienia złożonego dwa lata temu przez warszawskiego aktywistę Jana Śpiewaka. Rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej, Piotr Skiba, przekazał mediom, że materiały dowodowe wskazują, iż osoby zlecające reklamy były świadome ich nielegalnego charakteru. Wiadomo, że aktorzy w swoich mediach społecznościowych udostępniali reklamy wódki, co jest w Polsce zakazane. Proces ruszył w grudniu ubiegłego roku.
Cielecka i Linda nie przyszli do sądu. Zignorowali polecenie
Sprawa określana mianem "zmowy alkoholowej" trwa już od wielu miesięcy. Choć Magdalena Cielecka pojawiła się osobiście na pierwszej rozprawie w lutym i złożyła krótkie wyjaśnienia, później zarówno ona, jak i Bogusław Linda nie uczestniczyli w kolejnych posiedzeniach sądu. 29 czerwca sędzia zobowiązał obrońców aktorów, aby ich klienci osobiście stawili się na kolejnej rozprawie i złożyli szczegółowe wyjaśnienia. Mimo tego w czwartek, 10 września, sytuacja ponownie wyglądała inaczej.
Jak informuje "Fakt", przed salą rozpraw pojawili się wyłącznie pełnomocnicy Magdaleny Cieleckiej i Bogusława Lindy. Oboje aktorzy po raz kolejny nie stawili się przed sądem. Ich nieobecność nie oznaczała jednak, że czwartkowe posiedzenie zostało odwołane. Sędzia kontynuował zaplanowane czynności. Tym razem sąd miał przesłuchać kolejnych świadków.
Wśród nich znalazł się m.in. przedstawiciel fundacji Bezpieczna Polska Dla Wszystkich.
Czytaj też:
"Absurdalne niewykorzystanie potencjału". Stanowski grzmi na pomysł rządu Czytaj też:
Dziennikarka nie wytrzymała. "Brak minimalnej wiedzy"
