Drugi dzień uroczystości pogrzebowych ks. Stanisława Zbojnowicza, ofiary ataku ukraińskiego nożownika, odbył się we wtorek w jego rodzinnej Grzęsce na Podkarpaciu. O godz. 10.30 w kościele parafialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego rozpoczęła się modlitwa różańcowa, a pół godziny później msza pogrzebowa pod przewodnictwem bp. Stanisława Jamrozka. To właśnie z tym kościołem związane były ważne momenty życia kapłana. Tutaj został ochrzczony, a 40 lat temu odprawił swoją mszę prymicyjną.
– Chcemy podziękować za dobro, które przez cztery dekady ksiądz Stanisław uczynił z miłości do Boga i z miłości do ludzi – mówił w homilii ks. prałat Marcin Bocho. Duchowny wspominał wieloletnią posługę zmarłego w parafiach na Podkarpaciu, Wojewódzkim Szpitalu w Krośnie, a w ostatnich latach w jarosławskim opactwie.
"Wiedzieli, że on na nich czeka"
Szczególne miejsce w kapłańskiej posłudze ks. Zbojnowicza zajmował konfesjonał. Jak wspominano podczas pogrzebu, wierni przyjeżdżali do niego z całej okolicy. – Przychodzili do niego z całej okolicy, wiedząc, że go zastaną w konfesjonale, że on na nich czeka – mówił ks. Bocho. Podkreślał, że ludzie szukali u kapłana nie tylko rozgrzeszenia, ale również pocieszenia, dobrego słowa i wskazówek dotyczących dalszego życia.
W homilii przywołano również zdjęcie ks. Zbojnowicza umieszczone przez kogoś na pomniku bł. ks. Jerzego Popiełuszki. – Ktoś umieścił zdjęcie księdza Stanisława na pomniku księdza Jerzego Popiełuszki, męczennika za wiarę. To rzeczywiście poruszający obraz. Ksiądz Stanisław od minionego czwartku, 24 września, dołącza do grona męczenników za wiarę. Zginął bowiem po wyjściu z konfesjonału. To była jego codzienna służba w konfesjonale – mówił duchowny.
Jednym z najbardziej poruszających wątków uroczystości było wspomnienie okoliczności ostatnich chwil życia ks. Zbojnowicza. Według relacji, w chwili ataku miał przy sobie klucz do tabernakulum. – Znaleziono klucz do miejsca świętego, do tabernakulum. Ksiądz Stanisław musiał mieć ten klucz w swoim ręku w chwili, gdy został zaatakowany, ugodzony. To także bardzo poruszający i wymowny obraz. Ksiądz Stanisław do końca swojego życia okazał się strażnikiem serca kościoła, jakim jest tabernakulum – mówił ks. Bocho. O kluczu wspominano już podczas pierwszego dnia uroczystości pogrzebowych w Jarosławiu.
– Wiele wskazuje na to, że śmiertelne rany ks. Stanisław otrzymał w chwili, gdy trzymał w dłoni klucz do tabernakulum. Niósł go do kościoła na mszę świętą – przekazał w poniedziałek ks. Rafał Szykuła.
Ambasador Ukrainy na pogrzebie
W ostatniej drodze ks. Zbojnowiczowi towarzyszyło kilkaset osób. W uroczystościach uczestniczył także ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar. Na pogrzeb przybył również sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Wojciech Kolarski. Obecność zapowiadała wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul.
Wtorkowe uroczystości miały charakter rodzinny i odbywały się bez udziału mediów, ale transmisję udostępniono na stronie internetowej parafii w Grzęsce. Po zakończeniu Eucharystii trumna z ciałem duchownego została odprowadzona na miejscowy cmentarz.
Mieszkańcy rodzinnej miejscowości wspominali ks. Zbojnowicza jako człowieka pracowitego i zawsze gotowego do pomocy. – U nas nie nazywał się Stanisław, tylko Stasio. Był pracowity, ale przede wszystkim uczynny – mówiła Polsat News jedna z parafianek. Inna podkreślała: – To, co się wydarzyło, to jest dla nas wszystkich bardzo trudne wydarzenie. Służył ludziom, był niezwykle dobrym człowiekiem.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się w poniedziałek. Do jarosławskiego opactwa wprowadzono trumnę z ciałem kapłana, odmówiono różaniec i odprawiono mszę żałobną pod przewodnictwem metropolity przemyskiego abp. Adama Szala. Następnie trumnę przewieziono do rodzinnej Grzęski.
Czytaj też:
Poruszające sceny w Jarosławiu. Ranny ksiądz stanął przy ołtarzu Czytaj też:
Nowe fakty o nożowniku z Jarosławia. Był w bazach zagranicznych służb
