Ukrainiec zatrzymany w Warszawie. Miał działać na zlecenie Rosji

Ukrainiec zatrzymany w Warszawie. Miał działać na zlecenie Rosji

Dodano: 
Centralne Biuro Śledcze Policji, zdjęcie ilustracyjne
Centralne Biuro Śledcze Policji, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali w Warszawie 25-letniego obywatela Ukrainy podejrzanego o udział w działaniach sabotażowych na zlecenie Rosji.

Polskie służby uczestniczyły w międzynarodowej operacji wymierzonej w grupę podejrzewaną o prowadzenie działań sabotażowych na rzecz Rosji. W jednym z mieszkań na warszawskim Ursusie funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali 25-letniego obywatela Ukrainy.

Jak ustaliło RMF FM, do zatrzymania doszło w poniedziałek. Mężczyzna nie stawiał oporu. Sprawa ma związek z pożarem, który 14 września wybuchł na terenie parku przemysłowego w rumuńskim Braszowie. W bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się zakład Carfil, należący do państwowego koncernu zbrojeniowego Romarm.

Rumuńskie służby twierdzą, że za podpaleniem stała grupa kierowana z terytorium Federacji Rosyjskiej.

CBŚP zatrzymało 25-letniego Ukraińca

Informację o przeprowadzonej operacji potwierdził rzecznik prasowy Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Krzysztof Wrześniowski. "Mężczyzna ten został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji w poniedziałek, późnym popołudniem" – poinformował w rozmowie z Polsat News.Jak wyjaśnił, polscy policjanci działali na podstawie europejskiego nakazu aresztowania wydanego przez rumuński wymiar sprawiedliwości.

Zatrzymany jest podejrzewany o udział w przygotowaniu akcji sabotażowej wymierzonej w obiekt związany z przemysłem zbrojeniowym. "Nakaz zatrzymania został wydany w związku z tym, że ta osoba podejrzewana jest o to, że na terenie Rumunii działała w celu przygotowania akcji sabotażu podpalenia jednego ze strategicznych w znaczeniu międzynarodowym obiektów, które zajmowały się rozwojem broni i amunicji" – wyjaśnił rzecznik CBŚP.

Obywatel Ukrainy ma zostać przekazany rumuńskim organom ścigania w ramach procedury europejskiego nakazu aresztowania. O jego odpowiedzialności karnej zdecyduje sąd.

Pożar w pobliżu fabryki broni. Rumunia wskazuje na sabotaż

Śledztwo dotyczy wydarzeń z 14 września 2026 roku. W rumuńskim Braszowie doszło wówczas do pożaru na terenie parku przemysłowego Carfil. Ogień objął halę o powierzchni około tysiąca metrów kwadratowych, znajdującą się w pobliżu zakładu produkującego uzbrojenie. Carfil jest częścią państwowego koncernu Romarm, jednego z najważniejszych przedsiębiorstw rumuńskiego sektora obronnego.

Początkowo okoliczności pożaru nie były jasne. Późniejsze ustalenia służb wskazały jednak, że mogło dojść do celowego podpalenia. 26 października rumuńska Służba Informacyjna (SRI) poinformowała o rozpracowaniu międzynarodowej siatki dywersyjnej, której członkowie mieli odpowiadać za zdarzenie.

Według rumuńskich śledczych podejrzanymi są trzej obywatele państw byłego Związku Radzieckiego: dwóch Białorusinów oraz Ukrainiec. Wszyscy mieszkali na terenie Unii Europejskiej.

Rosyjska siatka sabotażowa działała w Europie

Rumuński wywiad przekonuje, że podejrzana grupa była koordynowana bezpośrednio z terytorium Federacji Rosyjskiej.

Jej zadania miały obejmować nie tylko podpalenie w Braszowie, ale także przygotowywanie podobnych akcji przeciwko innym obiektom strategicznym.

W komunikacie SRI wskazano, że rosyjscy koordynatorzy wyznaczali członkom siatki cele w różnych państwach regionu. Na liście miały znajdować się państwowe i prywatne przedsiębiorstwa produkujące uzbrojenie, a także obiekty wojskowe oraz przemysłowe. Według rumuńskich służb działania grupy były częścią szerszej kampanii sabotażu prowadzonej przez Rosję w Europie.

Celem takich operacji ma być osłabianie potencjału obronnego państw wspierających Ukrainę, destabilizowanie sytuacji wewnętrznej oraz utrudnianie funkcjonowania strategicznej infrastruktury.

Rumuński wywiad poinformował, że w ostatnich miesiącach zidentyfikowano również inne próby sabotażu wymierzone w obiekty wojskowe, w tym miejsca wykorzystywane do szkolenia ukraińskich żołnierzy.

Z ustaleń rumuńskich organów ścigania wynika, że w sprawę podpalenia zamieszanych jest co najmniej trzech podejrzanych. Dwóch z nich, obywateli Białorusi, zatrzymano na terytorium Niemiec. Według rumuńskiej prokuratury w chwili zatrzymania mieli przygotowywać kolejne działania o podobnym charakterze. Trzeci podejrzany, 25-letni obywatel Ukrainy, został zlokalizowany w Polsce.

Czytaj też:
Kto podpalił stację Starlink w Polsce? Rosyjski trop i turecka mafia

Źródło: RMF 24 / Polsat News
Czytaj także