Miasto w białych rękawiczkach. O moralnych pęknięciach w "Ziarnie zła"
  • Maria KądzielskaAutor:Maria Kądzielska

Miasto w białych rękawiczkach. O moralnych pęknięciach w "Ziarnie zła"

Dodano: 
Książka "Ziarno Zła"
Książka "Ziarno Zła" Źródło: Maria Kądzielska
Warszawa u Kapli nie śpi, raczej sumiennie ukrywa swoje winy. "Ziarno zła" to historia, która nie pozwala wygodnie ocenić bohaterów, bo za szybko zaczynamy rozpoznawać w nich samych siebie.

Nowa powieść "Ziarno zła" Grzegorz Kapla, pisarza, dziennikarza i podróżnika, to swoista wiwisekcja grzechów współczesnej wielkiej metropolii, która w jego książce przyjmuje obraz Warszawy. Jeden z głównych bohaterów, Wojtek Herman, policjant, musi zmierzyć się niemal jednocześnie z trzema zbrodniami, w które powiązani są jego najbliżsi przyjaciele z dzieciństwa: eutanazją, aborcją i oszustwem. Wszystko to dzieje się w elitach społeczeństwa: dokonane jakby z wyższej konieczności, usprawiedliwione okolicznościami, niejako w białych rękawiczkach. Nie wiemy, czy winić bohaterów, czy im współczuć, bo to ludzie bardzo do nas podobni. Nieuchronnie zadajemy sobie pytanie, co sami zrobilibyśmy na ich miejscu.

Książka Kapli jest bardzo współczesna, osadzona w realiach sprzed kilku lat. Pełna nowoczesnych odniesień, napisana wartkim, wciągającym i konkretnym stylem. To sprawia, że przeglądamy się w stworzonym przez niego świecie jak w naszym własnym. Jest w nim wiele ulic rodzimej dla autora Warszawy, co tylko pogłębia wrażenie, że mogliśmy po prostu minąć na ulicy Jurka Jaworowicza, profesora Uniwersytetu Warszawskiego, który ma słabość do kolejnych młodych żon, oraz Stefana Woźnickiego, uzależnionego od alkoholu prezentera w jednej z głównych stacji telewizyjnych. Jednak dylematy moralne to nie wszystko. Jest też tajemniczy pakt z czasów młodzieńczej wyprawy w Tatry, wartko rozwijająca się spirala wydarzeń oraz wejście w coraz mroczniejszy przestępczy półświatek, w którym podobnie jak główni bohaterowie, czujemy się tak, jakbyśmy trafili tam całkiem przypadkiem, zwyczajnie wskutek szeregu niefortunnych, lecz nieintencjonalnie "złych" decyzji. Tym samym nowa powieść korespondenta "National Geographic" staje się studium narodzin zła. Dodatkowo Kapla zderza ze sobą męskie motywacje z żeńskimi i zadaje pytanie: co może skłonić młodą, wykształconą kobietę do zbrodni, a nas, czytelników, pozostawia z dylematem, na ile jesteśmy w stanie ją usprawiedliwić?

Twórczość Grzegorza Kapli można by podzielić na dorobek kilku autorów. Z jednej strony są serie artykułów podróżniczych, wywiadów i reportaży książkowych, m.in. "Chiny bez wzajemności", "Włóczęga z Archipelagu. Filipiny", "Krwawa Toskania", "Mekong przed końcem świata". Z drugiej, powieści kryminalne, w tym cała seria poświęcona przygodom podkomisarz Olgi Suszyńskiej. Wydaje się, że autor, nazywany z sympatią przez kolegów dziennikarzy Wiedźminem, zawędrował po walkach z potworami z krańców świata z powrotem do Polski, aby odkryć, że jest ona pełna jeszcze straszniejszych stworzeń. Ktoś mógłby zaryzykować stwierdzenie, że beletrystyczna twórczość Kapli to jego literacka droga do Boga.

Fragment książki „Ziarno zła” Grzegorza Kapli, wydane nakładem Wydawnictwa Sonia Draga:

"– To kiedy zaczyna czuć?

– W ósmym… czasami w dziewiątym tygodniu. Najpierw zaczyna odczuwać dotyk. Na początku tylko w okolicach ust, a potem czuje już wszędzie.

– Skąd ludzie to wiedzą?

– Żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku, ludzie wszystko już wiedzą.

– W ósmym tygodniu…

– W dziewiątym. Ale w całym ciele odczuwa dopiero w czternastym. W tym samym czasie uaktywnia się węch.

– No ale co on czuje w brzuchu? Pierdnięcia?

Zabrzmiało to jak żart, ale Bartek wcale się nie roześmiał. Justyna też nie.

– Czuje zapach matki.

– Matka ma w środku zapach?

– No widać jakiś ma. Wyjechali z lasu i mżawka zmieniła się w prawdziwy, marznący deszcz.

– Może włączysz jakąś muzykę?

Bartek nie odrywał wzroku od jezdni.

– Ale nie ma świadomości? Nie rozumie, co się dzieje, prawda?

– Nie, nie rozumie, nie możesz myśleć o płodzie jak o małym człowieku. To są tylko obce komórki w moim ciele. Nie mają świadomości, taki płód nie ma świadomości tego, co się z nim dzieje, rozumie tylko, kiedy jest głodny, kiedy mu zimno i kiedy coś boli. Obce komórki, rozumiesz? Mówiliśmy o tym.

– To nie są obce komórki – Bartek wcisnął gaz i samochód wyraźnie przyspieszył”.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także