Michał Lubiński w rozmowie z portalem xyz.pl jasno wskazuje, że problem nie leży tam, gdzie często próbują go lokować decydenci. – Główną trudnością nie jest brak kompetencji technicznych ani zaplecza finansowego, lecz konieczność walki z aparatem politycznym oraz lobbingiem przemysłu państwowego – mówi doradca zarządu Niewiadów Polska Grupa Militarna.
To stwierdzenie wyznacza ton całego wywiadu. Z jego treści wyłania się obraz systemu, w którym o dostępie do programów, finansowania i zamówień decyduje status właścicielski, a nie realne zdolności produkcyjne. W efekcie prywatne firmy, nawet te przygotowane do realizacji strategicznych zamówień, pozostają poza głównym nurtem państwowych decyzji.
Amunicja, której Polsce brakuje
Jednym z kluczowych wątków rozmowy jest produkcja amunicji, zwłaszcza kalibru 155 mm, dziś podstawowego standardu w NATO. – Poszliśmy w stronę amunicji kalibru 155 mm, najpopularniejszej w NATO – stwierdza Lubiński. – W 2022 r. mieliśmy największy kontrakt, poza Polską Grupą Zbrojeniową, na dostawę amunicji 122-152 mm do polskich sił zbrojnych – dodaje.
Jak podkreśla, Grupa Niewiadów nie tylko deklaruje gotowość, ale posiada doświadczenie kontraktowe i zaplecze techniczne. Mimo to pozostaje poza systemem realnego wsparcia państwa. – Jesteśmy przygotowani do produkcji amunicji, której Polsce tak bardzo brakuje – stwierdza rozmówca. – Od 2023 r. prowadzimy aktywne starania, by zostać zauważonymi. I do dziś się to nie udało – dodaje.
Ustawa, która miała zmienić wszystko. I nie zmieniła nic
Szczególnie wymowny jest fragment dotyczący ustawy o wzmocnieniu polskiego potencjału produkcji amunicyjnej.
– W grudniu 2024 r. przegłosowano, 100 proc. głosów za, ustawę o wzmocnieniu polskiego potencjału produkcji amunicyjnej, w której wskazano zarówno podmioty państwowe, jak i prywatne – informuje Lubiński. – Operatorem programu jest Fundusz Inwestycji Kapitałowych (FIK). Złożyliśmy aplikację jako pierwsi, zapraszając państwo do współpracy, deklarując odstąpienie części udziałów. Dostaliśmy całą serię pytań, odpowiedzieliśmy i zapadła cisza – wskazuje.
W tym samym czasie środki popłynęły do podmiotów państwowych. – W międzyczasie zgłosiła się PGZ, która oczywiście pieniądze dostała. Zgłaszają się inne państwowe firmy, np. Grupa Azoty, która ma produkować nitrocelulozę, choć nigdy tego nie robiła, i pieniądze dostaje. Żadna firma prywatna nie dostała nic z FIK. Jak to się ma do idei budowania krajowego potencjału? – pyta.
Prywatny kapitał poza systemem obrony
Lubiński nie ukrywa frustracji, ale jeszcze bardziej wybrzmiewa pytanie o logikę państwowych decyzji. – Czujemy, że nie jesteśmy rzetelnie traktowani przez instytucje naszego państwa – mówi doradca zarządu Niewiadów Polska Grupa Militarna. – Pozostaje pytanie: dlaczego podmiot prywatny, który chce rozwijać zdolności produkcyjne w Polsce w zakresie amunicji 155 mm, nie jest dla państwa atrakcyjny? Dlaczego państwo nie chce włączyć go do systemu obrony? – pyta.
W kontekście wojny na Ukrainie i napięć w Europie to pytanie nabiera szczególnego ciężaru. Zwłaszcza że, jak wynika z wywiadu, firma dysponuje gotowymi rozwiązaniami.
– Jako Grupa Niewiadów zaproponowaliśmy polskie, kompletne rozwiązanie, niezależne od licencjodawców – mówi Michał Lubiński. – Nic z tego nie wyszło – dodaje.
Gotowe moce, brak decyzji
Paradoks sytuacji polega na tym, że potencjał produkcyjny istnieje i wzbudza zainteresowanie za granicą. – Dzięki relacjom za granicą mamy gotowy plan uruchomienia zakładu od startu po pełną zdolność produkcyjną – wskazuje. – Będziemy albo dostarczać kompletną amunicję, albo świadczyć usługi elaboracji, albo produkować same pociski. Zgłaszają się do nas duże europejskie firmy zainteresowane wykorzystaniem naszych mocy produkcyjnych – ocenia.
Tymczasem państwo, które deklaruje priorytet bezpieczeństwa, pozostaje bierne.
– Nie liczę na nagłą zmianę podejścia – mówi Michał Lubiński. – Na razie robimy swoje. MON tego dziś nie dostrzega, ale nie wykluczam, że te drogi kiedyś się zejdą, bo jesteśmy przygotowani do produkcji amunicji wielokalibrowej, w tym 155 mm. – podkreśla.
Drogo, chaotycznie, bez planu
Jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec polityki zakupowej państwa jest brak długofalowego planowania. – Problem polega na tym, że państwo nie planuje zakupów z wyprzedzeniem, tylko kupuje doraźnie, czyli drogo i chaotycznie – stwierdza Lubiński.
W efekcie Polska płaci więcej niż inni. – Polska jest pewną wyspą na mapie Europy. W wielu krajach zakłady są wynajmowane długoterminowo: państwo gwarantuje określony wolumen dostaw po ustalonej cenie, a reszta produkcji funkcjonuje w normalnym, konkurencyjnym rynku. To działa. Dziś Polska płaci za amunicję jedne z najwyższych stawek na świecie. Na pewno w NATO – mówi.
Brak konkurencji to brak rozwoju
Wywiad mocno uderza również w strukturalne problemy państwowego przemysłu obronnego. – Polski przemysł państwowy jest praktycznie odcięty od konkurencji zewnętrznej. Jeśli to się nie zmieni, zabraknie bodźców do rozwoju – wskazuje Lubiński..
Pada też pytanie o realną pozycję PGZ na rynkach międzynarodowych. – Ile PGZ ma kontraktów w centrali zakupów NATO, poza dostawami do własnego kraju? – pyta retorycznie.
Polityka ponad strategią
Najostrzejsze słowa dotyczą wpływu polityki na funkcjonowanie sektora.
– W tej Grupie są kompetentni ludzie i nowoczesny sprzęt, ale czynnik polityczny skutecznie hamuje rozwój całości – stwierdza Michał Lubiński. – Poprzednia władza zrobiła z przemysłu obronnego przechowalnię „znajomych królika”. Obecna władza ten model raczej utrwaliła – dodaje.
Konsekwencje są widoczne również za granicą. – Polski przemysł zbrojeniowy za granicą jest traktowany mało poważnie, bo co rok–półtora zmieniają się zarządy – mówi doradca zarządu Niewiadów Polska Grupa Militarna. – Jak w takich warunkach podejmować decyzje o dużych inwestycjach czy wieloletnich projektach? Przecież nikt nie bierze na siebie odpowiedzialności. Partnerzy zagraniczni podchodzą do tego z dużą rezerwą – mówi.
Z wywiadu wyłania się spójny, choć niepokojący obraz: Polska posiada prywatne podmioty gotowe wzmacniać bezpieczeństwo państwa, ale system polityczno-instytucjonalny nie potrafi ich włączyć w narodową strategię obronną. W efekcie tracą nie tylko firmy, ale przede wszystkim państwo – płacąc więcej, działając chaotycznie i rezygnując z własnych, krajowych kompetencji w momencie, gdy są one najbardziej potrzebne.
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
