Ile warta jest dla Ukraińców Ukraina?

Ile warta jest dla Ukraińców Ukraina?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ukraina, Ministry of Foreign Affairs of Ukraine
Ukraina, Ministry of Foreign Affairs of Ukraine
Chociaż podpisanie przez Ukrainę umowy o stowarzyszeniu z Unią Europejską, do którego powinno dojść w listopadzie, nie przesunie tego posadowionego między Polską a Rosją państwa ani o milimetr, to przecież wydatnie oddali je od Moskwy, a przybliży do Brukseli i stolic pozostałych państw UE, w tym do Warszawy.

Miał więc rację polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który parę tygodni temu – ze swadą godną publicysty, ale niekoniecznie szefa dyplomacji Rzeczypospolitej – ewentualne niepodpisanie przez Kijów tej umowy z Unią porównał do ugody perejasławskiej z roku 1654, kiedy to hetman Bohdan Chmielnicki z całym wojskiem zaporoskim wypowiedział posłuszeństwo królowi Polski i jednocześnie uznał protektorat cara.

Teraz nie ma króla Polski i nie ma cara – jest Unia Europejska i reżim Władimira Putina. Jednak tak wtedy, jak i teraz decyduje się przyszłość Ukrainy na wiele dziesiątków, a może setek lat.

O tym, jak bardzo Moskwa boi się utraty Ukrainy ze swojej strefy wpływów, niech świadczy furia, z jaką Putin przypuścił atak, który ma na celu zawrócenie Kijowa z drogi na Zachód.

W wypowiedzianej przez Kreml wojnie, która właśnie rozgorzała na ukraińsko-rosyjskiej granicy, na szczęście nie leje się krew, ale ukraińscy przedsiębiorcy zaczynają tracić spore pieniądze, pracownicy – pracę, a wielu firmom grozi bankructwo. Bezprecedensowa agresja Kremla – celna i propagandowa – może kosztować gospodarkę Ukrainy, czerpiącą znaczną część dochodów właśnie z eksportu do Rosji, co nawet kilka miliardów dolarów.

A jaką cenę mają dla Ukraińców niepodległość i suwerenność? Czy uznają oni, że tych kilka miliardów to cena warta zapłacenia, bo niepodległość i suwerenność jest bezcenna – przekonamy się za kilka miesięcy. W każdym razie Ukraińcy cieszą się dziś (i oby zawsze się cieszyli) przywilejem decydowania o swoim losie. A przecież nie zawsze tak było, o czym zarówno Ukraińcy, jak i Polacy dobrze pamiętają. I nie zapomnieli, że w odbieraniu nam wolności Moskwa zazwyczaj miała swój walny udział.

A teraz, zanim z Ukraińcami wzniesiemy toast za podpisanie w listopadzie przez Kijów układu stowarzyszeniowego z Brukselą, obiecajmy sobie, że tak jak Niemcy trzymali kciuki za wejście przez Polskę do UE i NATO, tak my teraz będziemy trzymać kciuki za Ukrainę. Żeby nie zeszła z drogi, którą – raz robiąc krok lub dwa w przód, innym razem krok albo dwa w tył – jak najszybciej dotarła tam, dokąd dziś zmierza.

Autor: Piotr Gabryel
 0
Czytaj także