Konwencja stambulska: kolejny fake news "Wyborczej"
  • Marek JurekAutor:Marek Jurek

Konwencja stambulska: kolejny fake news "Wyborczej"

Dodano: 42
Siedziba "Gazety Wyborczej"
Siedziba "Gazety Wyborczej" / Źródło: PAP / Szymon Pulcyn
Świetna wiadomość w „Gazecie Wyborczej”: PiS zabiera się za wypowiedzenie konwencji stambulskiej.

Niestety, owo „zabieranie się za wypowiedzenie” polega jedynie na tym, że w ostatnim możliwym ustawowym terminie wchodzi pod obrady Sejmu obywatelski projekt ustawy deratyfikacyjnej „Tak dla Rodziny, nie dla Gender”. Nie dlatego, że tak zdecydowała marszałek Sejmu czy PiS, ale po prostu tak decyduje prawo, art. 13 ustawy o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli. Najwyraźniej jednak „Gazeta Wyborcza” (i podobnie wypowiadający się politycy) uważają, że obywatelski projekt mógłby pod obrady Sejmu nie wejść, bo władze tylko wtedy powinny wykonywać prawo, kiedy życzy sobie tego opozycja.

Intencjonalne przemilczenia

„Wyborcza” pisze, że wypowiedzenie konwencji, za które „zabiera się PiS” – „firmują Ordo Iuris i Chrześcijański Kongres Społeczny”. Nie sądzę, że ten język pogardy, przedstawiający inicjatywę obywatelską jako „firmowanie” mniemanych zamiarów władzy – jest wyrazem szczerych, choć złych, uczuć. To raczej zamierzone podważanie społecznego mandatu inicjatywy deratyfikacyjnej. „Wyborcza” zaprzeczyć chce zarówno społecznemu sprzeciwowi wobec gender, jak i samemu istnieniu racji tego sprzeciwu.

Cytując na przykład uzasadnienie projektu ustawy deratyfikacyjnej, że „wstępnym i najoczywistszym powodem, dla którego Sejm powinien niezwłocznie wypowiedzieć konwencję stambulską, jest szacunek dla demokracji i uczciwość życia publicznego” –„wyjaśnia” czytelnikom, że wnioskodawcom chodzi o to, że PiS wygrał wybory, więc ma ją wypowiedzieć. Tymczasem Uzasadnienie ustawy przypomina w tym samym miejscu, że nie tylko PiS się konwencji stambulskiej sprzeciwiał: „W czasie procesu ratyfikacyjnego, w końcowym okresie rządów poprzedniej koalicji, konwencja została odrzucona przez (…) PiS i większość PSL” a sprzeciw wzbudziła „już w gabinecie Donalda Tuska”, który jej przecież nie ratyfikował. „Tak dla Rodziny, nie dla Gender” przypomina wyraźnie, że historyczna większość antystambulska jest znacznie szersza niż większość rządowa.

PiS, PO, a gdzie społeczeństwo?

Te przemilczenia i „uproszczenia” „Gazety Wyborczej” mają jedną wyraźną funkcję. Chodzi o to, by tak „uprościć” życie publiczne w Polsce, by przedstawić je jako „konflikt władzy i społeczeństwa”, jakby rząd nie reprezentował dużej (większej od opozycji) części społeczeństwa, jakby mniejszościowa opozycja reprezentowała całe społeczeństwo, i jakby Polacy w ogóle nie mieli opinii i inicjatyw niezależnych od kłótni PiS, PO i „Gazety Wyborczej”.

Z rzeczywistym obrazem polskiego społeczeństwa taki opis nie ma wiele wspólnego, a jeszcze mniej – z pluralizmem. Ale nie to jest najważniejsze.

Pozór informacji

W sprawie wypowiedzenia genderowej konwencji stambulskiej posłowie powinni podjąć decyzję kierując się argumentami, a nie stosunkiem do PiS-u. O tym, że problem i stojące za nim racje wykraczają poza walki wyborcze władzy i opozycji – świadczą nie tylko wieloletnie spory, również wewnątrz koalicji PO-PSL, ale również ciągle aktualne różnice na poziomie europejskim. Dość wspomnieć, że konwencji genderowej nie ratyfikowały wszystkie, oprócz Polski, państwa wyszehradzkie (niezależnie od różnic ideowych między ich rządami).

Opinia publiczna powinna to wiedzieć, a media powinny jej dostarczać informacji koniecznych do podejmowania demokratycznych decyzji. Liberalne media nierzadko jednak spełniają funkcję przeciwną: tworzą pozór informacji, czego skutkiem może być jedynie to, że i z wolności politycznej zostaną na końcu jedynie jej pozory.

Czytaj też:
Unia strefą wolności LGBT? Rzońca: Pan Bóg czasem dopuszcza głupstwa
Czytaj też:
Znany aktor: W Polsce zaczęła się pełzająca rewolucja seksualna

+
 42
Czytaj także