Jackowski: Obóz Zjednoczonej Prawicy przechodzi do historii

Jackowski: Obóz Zjednoczonej Prawicy przechodzi do historii

Dodano: 9
Jan Maria Jackowski (PiS)
Jan Maria Jackowski (PiS) / Źródło: PAP / Piotr Nowak
Przyspieszone wybory to zawsze ogromne ryzyko. Nasi wyborcy pamiętają traumę roku 2007 – mówi DoRzeczy.pl Jan Maria Jackowski, senator PiS.

Damian Cygan: Wczoraj dymisja Jarosława Gowina, dziś decyzja Porozumienia o wyjściu ze Zjednoczonej Prawicy. Czy rząd PiS ma jeszcze większość?

Jan Maria Jackowski: Sytuacja jest bardzo dynamiczna i płynna. Jeśli chodzi o większość, to prawdopodobnie uda się uciułać 231 posłów z różnych kół. Przypuszczam, że będą też próby pozyskania niektórych posłów Porozumienia. Czy będzie to stabilna większość? To jest odrębny temat.

Dlaczego tym razem nie udało się dogadać z Gowinem? On już raz opuścił rząd, a potem do niego wrócił. Może teraz będzie podobnie?

Nie sądzę, ponieważ w tej chwili poziom emocji, jaki towarzyszy relacjom między Prawem i Sprawiedliwością a Porozumieniem, jest tak wysoki, że nawet racjonalność polityczna schodzi na drugi plan. Mamy do czynienia z dalszą eskalacją tych napięć, co doprowadziło do tego, że dziś Porozumienie jest już poza obozem Zjednoczonej Prawicy. Można powiedzieć, że ten obóz, który odnosił dwukrotne zwycięstwa w wyborach parlamentarnych w 2015 i 2019 roku, przechodzi do historii. A scenariusze, które rysują się na przyszłość, mogą być bardzo różne.

Czy wśród tych scenariuszy jest wariant przyspieszonych wyborów?

Widać wyraźnie, że ten temat jest dyskutowany w przestrzeni publicznej. Trudno w tej chwili przesądzić, czy tak będzie, ponieważ przyspieszone wybory zawsze są obarczone ogromnym ryzykiem. Po pierwsze, obóz Prawa i Sprawiedliwości pamięta rok 2007 i ma świadomość, co oznaczają przyspieszone wybory i oddana wtedy na osiem lat władza. Po drugie, organizowanie wcześniejszych wyborów w tej chwili byłoby niezrozumiałe także dla naszych wyborców, którzy szczególnie pamiętają traumę roku 2007. Natomiast gdyby rzeczywiście doszło do przyspieszonych wyborów, mogłoby się okazać, że PiS je wygra, ale nie będzie zdolne do stworzenia rządu, który utworzą inne ugrupowania – bez Prawa i Sprawiedliwości. To oznaczałoby wejście w ostrą fazę rozliczeń rządów Zjednoczonej Prawicy. Myślę, że świadomość tego jest w PiS bardzo duża.

Dziś Sejm zajmuje się projektem ustawy "lex TVN". Czy biorąc pod uwagę sygnały, jakie wysyłają polskiemu rządowi Amerykanie, gra jest warta świeczki?

Nie znam wszystkich szczegółów tej sprawy. Przypuszczam, że toczą się jakieś rozmowy ze stroną amerykańską i jeżeli uda się znaleźć jakieś modus vivendi, to sytuacja będzie inna. Jeśli nie będzie porozumienia i zostanie obrany kurs konfrontacyjny, to koszty per saldo tej ustawy będą znacznie przewyższały potencjalne zyski.

Jak pan zagłosuje, jeśli "lex TVN" trafi do Senatu?

To wszystko zależy, w jakim kształcie ten projekt wyjdzie z Sejmu. Poza tym moje głosowanie niewiele zmienia, ponieważ większość w Senacie ma opozycja i to od niej będzie zależało, co zrobi z tą ustawą – czy będzie wprowadzała do niej poprawki, czy będzie wniosek o jej odrzucenie. Tego nie wiem. W tej chwili jest za wcześnie, żeby o tym mówić, ponieważ jeszcze nie wiemy, co się stanie w Sejmie.

Czytaj też:
Kulisy dymisji. Kto nalegał na usunięcie Gowina?
Czytaj też:
Lex TVN. Jest komentarz Müllera ws. wycofania wojsk USA z Polski

Rozmawiał: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
 9
Czytaj także