Myślałem, że nastukam parę wpisów na zapas, bo tematy mam takie, które będą i świeże za parę dni. A tu nic, robię jeden wpis dziennie. I jeszcze mam długi siłowniowo-kabackie, a więc jutro na nordic w Kabatach i dam mapkę do fejsika ile się dało przejść. Planuję ze 12 kilosów i ostrą ścieżkę zdrowia. Jutro i tak dwa teksty – jeden o Fit for 55 (ale smutne jaja) i jeden felieton do „Do Rzeczy” o druku 1449 (nie mniej smutne jaja, ale lokalne). A więc co słychać w kowidkach międzynarodowych?
Niepokojąco. W Wielkiej Brytanii ponad 45.000 zgonów u zaszczepionych w przeciągu 180 dni po otrzymaniu preparatu. Ale tak to już będzie, że w populacjach mocno zaszczepionych ewentualne NOP-y będą ginęły w całej masie zgonów i ciężko będzie znaleźć związki przyczynowo-skutkowe. W mniejszej frakcji szczypniętych byłoby to łatwiejsze, ale to też zależy jaki jest system wyławiania poszczepiennych objawów. W dodatku z badań wynika, że na Wyspach zaszczepieni częściej chorują i częściej umierają na Deltę. Wiadomość słabo przebija się do mediów, jak wszystko co może zdemotywować nieszczepów do szczepów. W związku z tym uczeni angielscy doszli do wniosku, że uzyskanie odporności stadnej wobec tak szybko rozprzestrzeniającego się wirusa jest niemożliwe. Ciekawe czy przenicuje to pomysły na szczepienia (wtedy bezsensowne), jak i lockdowny i kwarantanny (takoż).
No, bo w Izraelu pomierzyli w praktyce skuteczność szczepionek. Oni mogą, bo się biedacy, prawie wszyscy zaszczepili i nie idą na łatwiznę (na razie) w zrzucaniu winy na nieszczepów. Z badań wychodzi, że skuteczność szczepień wynosi około 16% wśród osób zaszczepionych w styczniu. To oznacza, że po 6 miesiącach ze szczepionką jest klops. Ale, ale. Zmierzono też tych po trzecim strzale. Ku wielkiemu zdziwieniu, a to świeżo trzecioszczepnięci, okazało się, że u 14 Izraelczyków wykryto kowida. Cała nadzieja w niedoskonałości testów, bo inaczej mit o trzecim zbawiennym strzale pójdzie do lamusa. Coraz częściej Big Farma będzie musiała wybierać pomiędzy zawierzeniu testom a zawierzeniu szczepionkom, bo korelacja między nimi jest coraz bardziej chaotyczna.
Włoszka dostała omyłkowo (czyli jak?) sześć dawek szczepionki. Żyje, a więc jest nadzieja dla recydywistów. Ale ilość nie zamieniła się w jakość i nie dostała odpowiedniego zaświadczenia i jest wykopana z wielu miejsc, tudzież z możliwości kontynuacji studiów. Odgraża się, że pójdzie do sądu. A przecież kobieta przeciera nasze przyszłe ścieżki i należy jej się choćby medal z kartofla.
A propos szczepień ja wiedziałem, że tego dożyję. I dożyłem. Czyli doczekałem do chwili kiedy władze powiedzą NOP-owcom wprost – przecież wiedziałeś co robisz, podpisałeś zgodę i o co kaman. Tak się odezwał premier Australii: „Nikt nikogo do niczego nie zmuszał”. I to prawda jest. Wszyscy zaszczepieni zrobili to na własną odpowiedzialność, więc nie ma się co pruć. Rządy zastosowały taktykę przymusowej dobrowolności, to znaczy tak „motywowały” do szczepień, że nałożyły sankcje blokowania powrotu do normalności tym, którzy nie zgodzili się dobrowolnie na coś, co nie jest wymuszone przez prawo. Tak więc niech zaszczepieni wiedzą, że tak ktoś im kiedyś powie.
Teraz pokręcimy globusem. Stany. Biden stwierdził, że zaszczepiono już 350 milionów Amerykanów. Złośliwi pogrobowcy Trumpa zwrócili nieśmiało uwagę, że Amerykanów jest w całości 331 milionów. I stanęło na dwóch wersjach, co prawda nie wykluczających się wzajemnie: że Biden coś wie o ilości nielegalnych imigrantów, o których ogół nie wie, albo znowu mu się synapsy nie skleiły. Pozostańmy jeszcze trochę w USA. Padł tam w 2020 roku rekord zgonów z przedawkowania leków. Było to ponad 93.000 ludzi. Rzecz jasna były to leki, które sobie dawkowali ludzie poza kontrolą lekarza. Takie są efekty zapaści służby zdrowia w kowidzie i dobrej amerykańskiej rady, by leczyć się samemu.
Hop do Belgii. Tam pojawiła się wersja Kappa (litery się kończą powoli, ale jest solucja, na końcu wpisu). Nie wiadomo dlaczego pojawiła się w Belgii, choć Kappa idzie z Kolumbii. Jest straszna, bo się opiera każdej szczepionce i stanowi (propagandowe) zaplecze jeśli by się Delta wypaliła. W tym, wypadku zmarło siedmiu seniorów domu opieki. W ogóle te domy opieki to jakaś światowa wylęgarnia kowida, ale nie u nas. Polak (jakoś) potrafi.
Teraz włoski paradoks. Tam w restauracji wykryto ognisko kowidowe (a więc nie tylko domy starców). Na 12 osób zakaziło się 11. Wszyscy byli zaszczepieni. Jedyna nie zakażona osoba była nieszczepiona. Tak że tak… Za to w Niemczech mamy bohaterkę. Antyszczepionkowa terrorystka w funkcji pielęgniarki mogła zaszczepić nawet 8.000 ludzi, a szczepiła… solą fizjologiczną. Co teraz będzie z kobitą? Wielu zaszczepionych może mieć do niej pretensję. Z drugiej strony – ci co się szczypnęli, a potem tego pożałowali mogą czuć wdzięczność. Może będzie ją można uzewnętrznić na widzeniach w więzieniu.
W USA wykryto związek pomiędzy szczepieniami a wzrostem przypadków zapalenia osierdzia i mięśnia sercowego. Ciekawe jak u nas, ale my, jak już pisałem, nie mamy z tym problemów. Wiadomo, Polak to ma serce jak dzwon. Australia panikuje – z powodu ośmiu przypadków pozytywnych testów zamknięto w kwarantannie w stanie Wiktoria 7 milionów ludzi. Polacy, my to mamy jednak ludzkie paniska u tej władzy. My mamy po 200 przypadków dziennie i nic. Nie narzekać tam szury! W Wielkiej Brytanii wojsko na ulicach – powodem są kłopoty z zaopatrzeniem w jedzenie. Wojsko na razie jest do pomocy w logistyce, a nie do przeganiania wygłodniałych tłumów. A u nas – na razie – ani wojska, ani żadnych braków w Biedronkach. Wiedziałem, że kiedyś ten kapitalizm dogonimy i przegonimy.
W internecie filmik z Saint Vincent, na którym tłum kamienuje prezydenta za ogłoszenie obowiązku szczepień. Prezydent kuruje się w szpitalu. W komentarzach pod postem wiele sugestii, by rządzący całego świata zechcieli to obejrzeć. A człowiek wciąż się gubi. No bo raz poczyta w oficjalnych mediach, że tak jest źle, a potem, że tak jest dobrze. Czy ktoś to może wreszcie koordynować. Ja rozumiem, że straszymy, ale niech to będzie jakoś z sensem. W internecie oficjalne badania, że niżsi częściej chorują na kowida. Obok inna notatka, że w tej samej sprawie mają przechlapane wyżsi. I co, znowu wyjdzie, że rację mają średniaki?
Maria Van Kerkhove, kierownik techniczny (-a?) WHO ogłosiła, że w przypadku wyczerpania się alfabetu greckiego w nazywaniu kolejnych wersji kowida przejdziemy na nazwy zaczerpnięte z… gwiazdozbiorów. To słabo rokuje, bo przecież gwiazd jest nieskończona ilość. Szykuje się więc sporo wariantów. Trzeba będzie z nauki greckiego przejść na astronomię. Teraz, choć to wydaje się już praktykowane przez władze od dawna, by zająć się pandemią trzeba będzie poradzić się gwiazd. Czy to będzie tak, że jak jakaś odmiana się wycofa, to będzie tak spadać jak ostatnio rój Perseidów nad Polską? To będą widoki, ludzie będą wychodzić na balkony i patrzeć w nocne niebo jak spada kolejny wirus. Romantyczne?
Na koniec to, czego mi brakowało, czyli kowidków obyczajowych. Kowid szczepionkowy tak atakuje, że sfera obyczajowa w odwrocie, ale ostatni kawałek jest zacny: „Christine trafiła do więzienia, bo zgwałciła własną matkę. Oczywiście używając członka. Ma też resztę męskich atrybutów. Teraz trafiła do więzienia dla… kobiet, bo od kilku lat uważa się za kobietę”.
Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.
