Karpiel: Prowokatorzy liczyli na przepychanki, ale się rozczarowali

Karpiel: Prowokatorzy liczyli na przepychanki, ale się rozczarowali

Dodano: 2
Łukasz Karpiel
Łukasz Karpiel / Źródło: PCh24.pl
– Miał to być oczywiście pewien rodzaj trollingu. Ludzie, którzy w tym uczestniczyli, muszą sobie jeszcze raz sprawdzić, czym jest trolling, bo wyglądało to na zwykłe wygłupy: wstawanie, klaskanie, machanie tęczowymi flagami, robienie sobie zdjęcia na naszej ściance PCh24 – mówi w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl Łukasz Karpiel z PCh24.pl, reżyser filmu „Ordo Iuris. Kto za nimi stoi?”

Jakie są Pańskie wrażenia po premierze filmu o Ordo Iuris?

Łukasz Karpiel: Czuję się zaszczycony, że mój film o Ordo Iuris zyskał takie uznanie i zainteresowanie. Byli obecni nie tylko Klementyna Suchanow i Bartosz Kramek, ale również inni przedstawiciele tamtej strony, pofatygowała się nawet "babcia Kasia". Tych kilkanaścioro młodych ludzi mogło spędzić ten czas inaczej, np. w knajpach, parku czy na dyskotece, a jednak stwierdzili, że przyjdą na film, poświęcając ponad godzinę ze swojego życia. Jest mi bardzo miło. Miał to być oczywiście pewien rodzaj trollingu. Wydaje mi się jednak, że ludzie, którzy w tym uczestniczyli, muszą sobie jeszcze raz sprawdzić, czym jest trolling, bo tak naprawdę wyglądało to na zwykłe wygłupy: wstawanie, klaskanie, machanie tęczowymi flagami, robienie sobie zdjęcia na naszej ściance PCh24. Być może liczyli na reakcję ze strony ludzi, którzy przyszli zobaczyć ten film, ponieważ chcieli go oglądać, a nie robić sobie żarty. Frekwencja dopisała, było ok. 170-200 osób.

Prowokatorzy może liczyli, że dojdzie do jakichś przepychanek, ale się rozczarowali. Spotkali się właściwie tylko z taką reakcją, że ludzie patrzyli na nich jak na żartownisiów, trefnisiów, ale nieśmiesznych, żenujących. Mec. Kwaśniewski wchodził z nimi w rozmowę, jak również panie z Ordo Iuris. Mi także były zadawane pytania związane z filmem. Nasza strona pokazała, czym jest prawdziwa rozmowa i otwartość, a nie według lewackiej modły. Zastanawiam się, co by było w odwrotnej sytuacji, gdyby był pokaz filmu zrobionego przez stronę lewicowo-liberalną i przyszły osoby o nastawieniu prawicowym, konserwatywnym czy katolickim i np. wyciągnęliby różańce, zaczęliby śpiewać jakąś pieśń. Ciekawy jestem, jak zgromadzone środowisko lewicowe zareagowałby na taką obecność. Oczywiście, my nie lubimy sobie takiej błazenady, ale to pytanie warto postawić.

A jak wyglądały reakcje publiczności poza tą prowokacją?

Myślę, że pokaz zgromadził nie tylko ludzi, którzy przyszli zobaczyć, ale byli też przedstawiciele dziennikarzy jak Paweł Lisicki z "Do Rzeczy" i wielu innych znanych czytelnikom osób. Bardzo miła, sympatyczna atmosfera, mogliśmy porozmawiać, spotkać się. Odebrałem również kilka słów gratulacji. To naprawdę piękne wydarzenie i jestem wdzięczny, że udało się je zorganizować.

Co na celu ma film o Ordo Iuris? Tytuł wydaje się być prowokacyjny.

Chcieliśmy pokazać, kto stoi za Ordo Iuris, ale nie przez pryzmat doniesień medialnych, wykresów, słupków i tajemniczych zwrotów, tylko przez pryzmat ludzi. To oni są najważniejsi w tym filmie. Chodzi o osoby, które z jednej strony chcą wspierać Ordo Iuris swoimi finansami, inni są beneficjentami tej działalności, więc niejako też za nim stoją oraz wreszcie ci ludzie, którzy pracują w Instytucie. Chcieliśmy pokazać, jak ta triada funkcjonuje. To pokazuje, dlaczego Ordo Iuris stało się takim fenomenem, znienawidzonym przez lewicę, właśnie przez swoją skuteczność. Może istnieje też jest jeszcze inna przyczyna. Zastanawiam się czasami, za cóż oni tak strasznie ich nienawidzą. Myślę, że to są troszkę wyrzuty sumienia, bo ta strona lewicowa dużo mówi o opiece, pochylaniu się z troską nad drugim człowiekiem, pomaganiu kobietom itd. Można natomiast postawić zasadnicze pytanie, co oni robią w tym kierunku. W przypadku Ordo Iuris mamy do czynienia z profesjonalną instytucją, która to wszystko wykonuje – pomaga kobietom, rodzinie i być może to jest wyrzut sumienia, który środowiska lewicowo-liberalne próbują zagłuszyć formułą kłamstwa i inwektywy.

Jakie wnioski można wyciągnąć po obejrzeniu tego filmu?

Chciałbym, aby film był w pewnym sensie przestrogą troszkę, ponieważ zostały przedstawione przykłady, które pokazują, że od słownej, werbalnej nienawiści nie jest daleka droga, aby przekroczyć tą granicę. Teraz taki apel do tych środowisk lewicowo-liberalnych, żeby się troszkę zastanowiły i nie formowały tego hejtu i nie eskalował swojej nienawiści, bo potem będą odpowiedzialni za to, co się stanie. Jeżeli pani Pawłowska z Ordo Iuris mówi, że pod jej wpisami internetowymi jest pełno hejtu wobec jej dzieci, to jest przerażające. Zresztą to tylko jeden z wielu przykładów. Pamiętam, że pani Godek miała też tego typu problemy. To się kumuluje i potem może dojść do tragedii. Jeżeli ta strona lewicowo-liberalna spojrzy czasem bezpośrednio w oczy tym ludziom, a ten film daje taką okazję, to być może się zastanowi, czy rzeczywiście warto iść w tym kierunku.

Źródło: DoRzeczy.pl
 2
Czytaj także