Sprawa Pegasusa. Cieszyński: Trzeba opierać się na faktach

Sprawa Pegasusa. Cieszyński: Trzeba opierać się na faktach

Dodano: 2
Janusz Cieszyński, sekretarz stanu w KPRM
Janusz Cieszyński, sekretarz stanu w KPRM Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Myślę, że tutaj trzeba opierać się na faktach – tak doniesienia o działaniach systemu Pegasus w Polsce skomentował Janusz Cieszyński.

Amerykańska agencja prasowa Associated Press podała w poniedziałek, iż do szpiegowskich operacji miało dojść tuż przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku. Chodzi o telefony komórkowe mec. Romana Giertycha oraz prokurator Ewy Wrzosek.

Fakty o Pegasusie

Janusz Cieszyński odniósł się do sytuacji we wtorek na antenie Radia Wrocław. – Jeżeli chodzi o wykorzystanie tego typu narzędzi, to trzeba pamiętać o tym, że w Polsce zgodę na kontrolę operacyjną wydaje sąd (...). Myślę, że tutaj trzeba opierać się na faktach. Jeżeli nie ma jakichkolwiek konkretnych dowodów na to, że zostały złamane przepisy, to należy to przyjąć za dobrą monetę i ja tak na to patrzę – mówił sekretarz stanu w Kancelarii Premiera.

– Trudno mi się wypowiadać na temat tego, jak pracują, co robią polskie służby. (...) Jestem przekonany, że w takich sprawach bardzo rzadko te odpowiedzi na pytania są zerojedynkowe. Dlatego byłbym bardzo ostrożny z szybkim ferowaniem jakichkolwiek wyroków w tej sprawie – stwierdził doradca premiera ds. cyberbezpieczeństwa.

Mec. Roman Giertych ujawnił w mediach społecznościowych, że z wykorzystaniem systemu Pegasus mogły być podsłuchiwane jego rozmowy telefoniczne m.in. z przewodniczącym Platformy Obywatelskiej Donaldem Tuskiem, prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem czy byłym ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim.

Fałszywe "certyfikaty"

W dalszej części programu radiowego Janusz Cieszyński został zapytany o stosowanie "certyfikatów covidowych" w Polsce, czyli dokumentów potwierdzających zaszczepienie preparatem przeciw COVID-19.

Pion cyfryzacji KPRM pracuje obecnie m.in. nad zatrzymaniem obiegu fałszywych "paszportów szczepiennych". – To jest sfałszowana dokumentacja medyczna, czyli ona jest podpisana przez kogoś, kto ma uprawnienia do tego, żeby orzekać o naszym stanie zdrowia. Także tutaj trzeba pamiętać o tym, że to jest niezwykle trudne do wykrycia – oznajmił polityk.

Czytaj też:
Żaryn o Giertychu: Sprawa ma charakter typowo kryminalny
Czytaj też:
Bosak: Myślę, że wielokrotnie byłem sprawdzany przez służby

Źródło: Radio Wrocław
 2
Czytaj także