Media: Giertych i Wrzosek inwigilowani za pośrednictwem Pegasusa

Media: Giertych i Wrzosek inwigilowani za pośrednictwem Pegasusa

Dodano: 38
Roman Giertych w sądzie
Roman Giertych w sądzie Źródło: PAP / Marcin Gadomski
Telefony komórkowe Romana Giertycha i Ewy Wrzosek były w 2019 roku celami cyberataków z wykorzystaniem systemu Pegasus – poinformowały media.

Do szpiegowskich operacji miało dojść tuż przed wyborami parlamentarnymi – podała w poniedziałek amerykańska agencja prasowa Associated Press. Ślady włamań mieli znaleźć naukowcy związani z Uniwersytetem w Toronto, zrzeszeni w interdyscyplinarnej organizacji o nazwie Citizen Lab. Nie podano do wiadomości publicznej, kto zlecił ataki, ale celami miały być smartfony Giertycha i Wrzosek.

Grupa NSO – producent systemy Pegasus – miała zapowiedzieć współpracę z agencjami rządowymi w celu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji.

Giertych: Niewiarygodny skandal

W mediach społecznościowych do sprawy odniósł się sam mec. Roman Giertych. "Associated Press ujawniła przed chwilą, że telefon, który używałem w 2019 roku był 18 razy infekowany przez PEGAZUS. Polski rząd badał moje rozmowy godzina po godzinie, dzień po dniu. Używano mikrofonu tego telefonu" – napisał prawnik. I dodał: Niewiarygodny skandal".

twitter

Jak przekazał Giertych, podsłuchiwane miały być jego rozmowy telefoniczne m.in. z: Donaldem Tuskiem, Radosławem Sikorskim, Borysem Budką, Krzysztofem Gawkowskim, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i Piotrem Zgorzelskim, czyli czołowymi politykami w kraju. "Oni mogą też być ofiarami" – ocenił Giertych.

"Mój telefon został zhakowany co najmniej dwa razy we Włoszech – w Rzymie, kiedy załatwiałem sprawy dla Donalda Tuska, ówczesnego szefa Rady Europejskiej, oraz w Wenecji, gdzie spotkałem się z klientem" – czytamy we wpisie Romana Giertycha na Twitterze (w j. angielskim).

twitter

Areszt dla Giertycha?

W ostatnim czasie głośno jest o osobie mec. Romana Giertycha i jego działalności. W poniedziałek Prokuratura Regionalna w Lublinie wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie znanego prawnika, który od około roku ma się nie stawiać na wezwania wysyłane na różne adresy, także za granicę, do Włoch, gdzie często przebywa. Jeżeli sąd wyda zgodę, umożliwi poszukiwanie Giertycha listem gończym.

Chodzi o zarzuty tzw. prania brudnych pieniędzy oraz wyrządzenia spółce Polnord szkody w wysokości 4,5 mln złotych.

Prokurator Wrzosek

Prokurator Ewa Wrzosek w styczniu tego roku, jak sama twierdziła, "została z dnia na dzień przeniesiona z Warszawy do Śremu". W związku z tym, skarżyła się na decyzję Prokuratury Krajowej, która – jej zdaniem – była za to odpowiedzialna. Sprawą zajmował się m.in. ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

Delegacje miał podpisać Bogdan Święczkowski, pierwszy zastępca prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, tłumacząc, że chodzi o wzmocnienie innych jednostek prokuratury w Polsce w trakcie pandemii koronawirusem. Wrzosek uważała jednak, iż sprawa ma wymiar polityczny i chodzi o jej krytykowanie działań prokuratury podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Czytaj też:
Giertych zostanie aresztowany? Mecenas odpowiada prokuraturze
Czytaj też:
Kaleta komentuje sprawę Giertycha. "Lekceważący stosunek do prawa"

Źródło: Associated Press / Twitter
 38
Czytaj także