Witold Waszczykowski opowiedział się za zakończeniem współpracy z Rosjanami "gdziekolwiek się da". – W tym oczywiście w dziedzinie dyplomatycznej, bo w tej chwili nie ma o czym rozmawiać – mówił w rozmowie z RMF24 były minister spraw zagranicznych. Podkreślił, że Polska "domaga się tego od wielu tygodni".
Europoseł zwrócił uwagę, że należy poprosić ambasadora Rosji w Polsce, aby wyjechał. – Po tym wywiadzie, jakiego udzielił tygodnikowi "Sieci", gdzie pokazał, w jaki zakłamany sposób postrzega historię i relacje obecne, nie powinien pełnić funkcji ambasadora w Polsce, tak bardzo dotkniętej przez historię i narażonej na dzisiejszy konflikt – przekonywał polityk.
Waszczykowski: To jest trend europejski
Waszczykowski zwrócił uwagę, że żyjemy w niebezpiecznych czasach, gdzie "wszyscy nas obserwują, słuchają". – Ministerstwo Spraw Zagranicznych jest narażone codziennie na tysiące ataków cybernetycznych i to są oczywiście ataki służb, jak i różnych trolli, hakerów, którzy robią to sobie dla zabawy – mówił były szef MSZ.
Tzw. aferę szpiegowską ocenił jako "pewien trend europejski, aby ograniczać działalność Rosjan, funkcjonowanie Rosjan wszędzie". – Zarówno w gabinetach dyplomatycznych, urzędach, jak również w instytucjach, nawet na stadionach czy teatrach – wskazywał eurodeputowany. Mówił o tym w kontekście wydarzeń ostatnich dni, kiedy Słowacja wydaliła 3 rosyjskich dyplomatów, a Bułgaria 10. O podobnych decyzjach informowały też Litwa, Łotwa, Estonia. Były minister przypomniał też sytuację sprzed roku, kiedy z Czech wydalono 18 pracowników placówek dyplomatycznych.
Czytaj też:
"Nie ma zmiłuj". Gliński o bojkocie rosyjskiej kulturyCzytaj też:
Śmiszek: Nie potrzeba zmian w konstytucji, żeby konfiskować majątki oligarchów
