Atak na inicjatywę Czarnka. Masłoń: Front przechodzi przez szkołę
  • Krzysztof MasłońAutor:Krzysztof Masłoń

Atak na inicjatywę Czarnka. Masłoń: Front przechodzi przez szkołę

Dodano: 9
Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek
Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Od nowego roku w programach nauczania pierwszych klas liceów i techników pojawi się nowy przedmiot – historia i teraźniejszość. Już sama tego zapowiedź wywołała wściekłość rodzimych „sił postępu”, która obecnie, po zaprezentowaniu pierwszego podręcznika do HiT, objawia się histerycznymi wręcz atakami na resort edukacji i nauki, na ministra Przemysława Czarnka, a przede wszystkim na twórcę inkryminowanego podręcznika, prof. Wojciecha Roszkowskiego.

Onet, Wirtualna Polska i, jakżeby inaczej, niezastąpiony portal OKO.press prześcigają się w krytyce autora opracowania „Historia i teraźniejszość. Podręcznik dla liceów i techników. Klasa 1. 1945–1979” (część druga obejmie okres od 1980 r. do dnia dzisiejszego). Przedstawiają go nie jako kawalera Orderu Orła Białego, wybitnego naukowca, profesora nauk humanistycznych, twórcę tak świetnych tytułów jak wyróżnione Nagrodą im. Józefa Mackiewicza „Roztrzaskane lustro. Upadek cywilizacji zachodniej”, lecz jako „eurodeputowanego z list PiS w latach 2005–2009”. To, że za komuny wydawał swoje prace w podziemiu (jako Andrzej Albert), że z jego książek, napisanych wspólnie z Anną Radziwiłł, uczyli się licealiści w pierwszych latach wolności, kiedy to PRL-owskie podręczniki wylądowały na śmietniku, jest już nieważne. Profesor bowiem, o zgrozo, zdążył w międzyczasie popełnić tak wysoce podejrzane dzieło jak trzytomowy „Świat Chrystusa”, a jego podręcznik do HiT wydał krakowski Biały Kruk, wyspecjalizowany – jak się dowiadujemy – „w książkach o charakterze dewocyjnym i religijnym”.

Najgłośniejsze jeremiady wywołuje poruszanie przez autora proponowanego podręcznika do HiT takich tematów jak gender, feminizm, faszyzm, komunizm, neomarksizm. Przy czym raz tylko – o zgrozo! – odnosi się prof. Roszkowski do antysemityzmu, który – jak powszechnie wiadomo – każdy Polak wysysa wraz z mlekiem matki. „Roszkowski przekłamuje wiele faktów – czytamy – nazywając np. pewnych filozofów lewackimi, choć wcale takimi nie byli. Zdaniem Roszkowskiego wszystkie narody zakłamują pamięć o drugiej wojnie światowej, tylko my, Polacy, mamy prawo do nieskazitelnej i bohaterskiej przeszłości, w której nie ma miejsca np. na Jedwabne”. Na to, że zbrodnia w Jedwabnem miała miejsce w 1941 r., a więc przed okresem omawianym w podręczniku (1945–1979), nie zwraca uwagi rodzimy zoil, wyraźnie nie mogąc się doczekać kolejnej reformy oświatowej, która po wyczekiwanej wyborczej przegranej PiS zapewne przywróci gimnazja – tak znakomicie sprawdzone w naszym systemie edukacyjnym – i, rzecz jasna, zlikwiduje poroniony pomysł straszliwego HiT, w jego miejsce wprowadzając postulowaną swego czasu wiedzę o Holocauście.

Obywatelska partycypacja

Raptem całą masę obrońców zyskała podawana w obecnym kształcie wiedza o społeczeństwie, która zresztą pozostaje w szkole, z tym że tylko w swoim rozszerzonym zakresie. A co do reszty?

Oczywiście wiedza o organach władzy publicznej w Polsce jest potrzebna, choć nie jestem pewny, czy uczeń pierwszej klasy liceum bądź technikum nie zdziwi się np., że „w sprawowaniu swojego urzędu sędziowie muszą kierować się wyłącznie przepisami Konstytucji RP i ustaw”. A co z przepisami unijnymi i wyrokami TSUE? – zapyta na lekcji przemądrzały Jasio. A nauczyciel odpowie mu, w zależności od swoich sympatii politycznych, że nadrzędność Unii Europejskiej jest pozadyskusyjna albo że Unia nie ma tu nic do gadania.

Cały artykuł dostępny jest w 25/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 9
Czytaj także