Wieszcz postludzkości
  • Wojciech GolonkaAutor:Wojciech Golonka

Wieszcz postludzkości

Dodano: 33
Yuval Noah Harari, izraelski historyk i pisarz.
Yuval Noah Harari, izraelski historyk i pisarz. Źródło: FOT. WORLD ECONOMIC FORUM/MANUEL LOPEZ
Dlaczego globaliści tak ochoczo polecają pisma Yuvala Noaha Harariego i traktują go jak ich nadwornego ideologa?

Jest rzeczą paradoksalną, że największego uszczerbku na wiarygodności Światowego Forum Ekonomicznego dokonały w ostatnich latach same hasła forum, a zwłaszcza wypowiedzi jego założyciela, Klausa Schwaba. Krytykom wystarczało w zasadzie nagłaśniać trącące megalomanią wizje oderwanych od rzeczywistości globalistów, by zasiać nieufność, a nawet wzbudzić odrazę wobec tej prestiżowej instytucji i jej corocznych obrad w Davos, które dotychczas dla wielu pozostawały jakimś mglistym, ale ważnym spotkaniem możnych tego świata, pożądanym dla utrzymania ładu na świecie i wspólnego pochylenia się nad najważniejszymi problemami planety.

Na zeszłorocznej edycji forum wręcz oficjalnie ogłoszono potrzebę odbudowy zaufania wobec globalnych elit, czyli „ludzi z Davos”, a ta odczuwalna do dziś strategia zakłada m.in. wyciszanie punktów zapalnych. W ten sposób pod koniec zeszłego roku Davos dość oschle odcięło się od swej niedawnej ikony Yuvala Noaha Harariego, sygnalizując, że nie chce być z tym panem zbyt kojarzone. I vice versa. Otóż w połowie grudnia pojawił się w sieci filmik łączący bądź to prawdziwe, bądź to apokryficzne wynurzenia Klausa Schwaba, które spleciono z kilkoma wypowiedziami izraelskiego historyka. Z przekazu wynikało, że „Bóg jest martwy”, „Jezus to fake news”, a „Światowe Forum Ekonomiczne ma boskie moce sprawcze”. Rzecz była, przyznam, nieco zagmatwana, ale fact-checkerzy wiodącej agencji informacyjnej Reuters dojrzeli w tym okazję do rozprawienia się z wrogą Forum narracją, najwyraźniej zyskującą popularność. Proszony o komentarz jego rzecznik Yann Zopf, odrzucając en bloc przypisane obu postaciom treści, stwierdził zatem, że Harari nie jest żadną prawą ręką Klausa Schwaba i nie pracuje dla Forum; z kolei biuro tego drugiego skomentowało, że Harari nigdy nie spotkał się ze Schwabem, był natomiast (tak po prostu…) zaproszony do udziału w edycjach forum w latach 2018 i 2020.

Wizja dehumanizująca

W rzeczy samej, to obopólne ochłodzenie w relacjach, wyglądające bardziej na dyplomatyczne niż rzeczywiste, zdaje się mieć wytłumaczenie głównie właśnie w liczbie spotykanych materiałów medialnych i prasowych, w których wykorzystano poglądy Harariego na uderzanie w globalne elity, które przecież uczyniły go swym ulubieńcem. Punktów zaczepnych pozwalających przedstawić „Wielki Reset” z Davos w monstrualnej tonacji nie brakowało: człowiek nie więcej wart od świni, człowiek człekokształtną małpą, człowiek pozbawiony wolnej woli, a nawet własnego „ja”, człowiek największym szkodnikiem planety i własnego gatunku (nie tylko współcześnie, bo w zasadzie od zawsze); człowiek (ten uboższy) do zamknięcia w wirtualnej rzeczywistości i uszczęśliwienia odurzeniem narkotykowym, człowiek (ten zamożniejszy) do przekształcenia w wiekuistego cyborga, a w końcu i przede wszystkim: pożądane wyginięcie tegoż człowieka jako gatunku – oto z grubsza wizja dziejów i przewidywań popularnego, również w Polsce, izraelskiego historyka Yuvala Noaha Harariego. Wizja dehumanizująca, która bynajmniej nie rzutuje na samą popularność pisarza: jego książki, traktowane w międzynarodowych korporacjach jak Biblia, sprzedały się w przeszło 50 mln egzemplarzy. Dla polityków łaknących nobilitacji w środowiskach „postępowych” Harari pozostaje zaś ajatollahem, o którego audiencję i błogosławieństwo warto zabiegać – w ostatnim czasie o jego względy rywalizowali przecież w Polsce politycy przeciwnych sobie obozów politycznych, premier Mateusz Morawiecki i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Tak, niezależnie od wzlotów i upadków tandemu Schwab-Harari ten ostatni pozostaje ikoną ponowoczesnego świata traktującego tradycyjne wartości jako nieznośny balast oraz prorokiem namaszczonym przez globalistyczne elity dla budowania narracji transhumanistycznej rewolucji. Zaiste, lepiej poświęcić należytą uwagę wizjom przyszłości, które żydowski myśliciel o tak znaczących wpływach i niepospolitych koneksjach przedstawia, niezależnie, czy chodzi o zapowiedź nieuchronnego czy tylko o ostrzeżenie, jak sam podkreśla, odpowiadając na krytykę.

Cały artykuł dostępny jest w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 33
Czytaj także