Polacy i Niemcy. Zanim Hitler podpalił świat
  • Damian CyganAutor:Damian Cygan

Polacy i Niemcy. Zanim Hitler podpalił świat

Dodano: 
Komendant główny Policji Państwowej Kordian Zamorski wita Heinricha Himmlera na dworcu w Warszawie. Luty, 1939 r.
Komendant główny Policji Państwowej Kordian Zamorski wita Heinricha Himmlera na dworcu w Warszawie. Luty, 1939 r. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe
Józef Piłsudski i jego najbliżsi współpracownicy spotykali się z ludźmi Adolfa Hitlera. Chcieli wiedzieć, jaki będzie stosunek Trzeciej Rzeszy do Polski po przejęciu władzy przez nazistów.

Przed wojną na dżentelmeńskie rozmowy do Warszawy przyjeżdzają m.in. Joseph Goebbels, Hermann Göring, Joachim von Ribbentrop i Heinrich Himmler. Polacy odwiedzają Niemców w Berlinie. Z kanclerzem Rzeszy spotykają się polscy dyplomaci: Alfred Wysocki, Józef Lipski i Józef Beck. Obszerne fragmenty tych rozmów znajdują się w książce Radosława Golca "Taniec z Hitlerem. Kontakty polsko-niemieckie 1930-1939". Wyłania się z nich obraz naprawdę dobrych stosunków, a zachowanie przedstawicieli władz obu państw kompletnie nie zwiastuje tragedii, jaka nastąpiła później.

Niemieckie i polskie służby bezpieczeństwa współpracują ze sobą, a polscy wojskowi wizytują ośrodki szkoleniowe Wehrmachtu na zaproszenie naczelnego dowódcy, generała Wernera von Blomberga. Kwitnie również wymiana kulturalna. W promocję polskiej sztuki w Rzeszy angażuje się sam Göring. Odwdzięcza mu się prezydent Ignacy Mościcki, zapraszając szefa Luftwaffe na polowania do Białowieży.

Niezwykle interesujący wątek książki Golca to wizyta polskiego attaché Witolda Mieczysławskiego w Dachau, który do obozu koncentracyjnego przyjeżdża razem z Himmlerem i rozmawia tam z żydowskimi więźniami. Nie mniej ciekawy jest opis wizyty Jana Karskiego w Norymberdze. Późniejszy kurier polskiego podziemia uczestniczy w partyjnym zjeździe NSDAP jako student. Widzi miasto tonące w swastykach, młodzież z Hitlerjugend i wielkie marsze z pochodniami. "Wyglądali, jakby chcieli podpalić świat" – notuje Karski.

Autor "Tańca z Hitlerem" nie próbuje udowodnić, że w okresie międzywojennym Warszawę i Berlin łączył sojusz. Wręcz przeciwnie. Golec zaznacza, że Piłsudski już na początku lat 30. przewidywał szybkie przejęcie władzy przez nazistów. Nawiązując kontakt z otoczeniem Führera, Marszałek nie szukał porozumienia. Badał stosunek przyszłych władców Niemiec do Polski i ich poglądy na sprawy, które najbardziej drażniły oba kraje. Piłsudski miał nawet wysłać do Hitlera swojego emisariusza. Jednak relacja o rozmowie kanclerza z tajemniczym prawnikiem z Poznania jest jednoźródłowa i – co podkreśla autor – mało wiarygodna.

Książka ukazała się akurat w momencie, w którym trwa dyskusja na temat reparacji wojennych. Nie ma w niej odniesień do czasów okupacji i zbrodni popełnionych w Polsce. Oceny polityki Becka wobec hitlerowskich Niemiec też w niej nie znajdziemy. Golec już we wstępie informuje, że rozliczanie nie jest jego ambicją. Zamiast osądzać, przenosi czytelnika w zacisze gabinetów, w których powstaje wielka, czasem zbrodnicza polityka.

Radosław Golec, "Taniec z Hitlerem. Kontakty polsko-niemieckie 1930-1939", Wydawnictwo Replika, 2017.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także