Żmudzi, ojczyzno moja
  • Piotr SemkaAutor:Piotr Semka

Żmudzi, ojczyzno moja

Dodano: 
Wilno
Wilno Źródło: gettyimages/LOT
Piotr Semka z Wilna | Los był okrutny wobec dworków i dworów na Żmudzi. Co ocalało z tej żmudzkiej Atlantydy?

Wielka wystawa pamiątek i dzieł sztuki z setek dworków i dworów na Żmudzi zakończyła się właśnie w Wileńskiej Galerii Obrazów. Dla przybysza z Polski to podróż do krainy, która nad Wisłą jest już niemal zupełnie zapomniana. A przecież takie rody jak Ogińscy, Broel-Platerowie, Górscy, Karpiowie czy Grużewscy tworzyli na tych odległych terenach Rzeczypospolitej wspaniałe ogniska kultury.

Los był okrutny wobec tych siedzib rodowych. Pierwsza wojna światowa, bunty chłopskie z lat 1918–1920, reforma rolna Republiki Litewskiej z lat międzywojnia przetrzebiły sporą liczbę tych polskich majątków, a ostateczną zagładę przyniosły im inwazja sowiecka na Litwę w czerwcu 1940 r. i druga wojna światowa. Co ocalało z tej żmudzkiej Atlantydy?

Zapomniane siedliska

Niemiecka arystokratka Marion von Dönhoff swoim wspomnieniom o wschodnio-pruskich majątkach rodowych nadała nazwę „Namen, die keiner mehr nennt” („Nazwy, których nikt już nie wymienia”). Tak samo jest z polskimi nazwami żmudzkich dworów. Samo ich brzmienie urzeka. Szweksznie, Plinksze, Szatejki, Płótele, Birżyniany, Powondeń, Pojoście, Zdaniszki, Grudze, Mikuliszki, Płungiany, Johaniszkiele, Kielmy, Dziuginiany.

Cały artykuł dostępny jest w 17-18/2023 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także