Uran na Ukrainie, niepokój w Polsce

Uran na Ukrainie, niepokój w Polsce

Dodano: 
Pociski balistyczne, zdjęcie ilustracyjne
Pociski balistyczne, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP/EPA / KIM HEE-CHUL
Z prof. Andrzejem Soleckim z Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, od 30 lat prowadzącym badania promieniotwórczości w środowisku rozmawia Łukasz Zboralski.

ŁUKASZ ZBORALSKI: Ludzie w Polsce się wystraszyli, bo na Ukrainie w Chmielnickim miał zostać trafiony dronami magazyn amunicji ze zubożonym uranem. W sieciach społecznościowych zaczęto się ostrzegać przed promieniowaniem…

PROF. ANDZRZEJ SOLECKI: Rosjanie twierdzą, że były tam pociski ze zubożonym uranem. Ukraińcy na razie tego nie potwierdzają. Wybuchy miały mieć miejsce w Chmielnickim i Tarnopolu. Jest nagranie eksplozji, które pokazywała telewizja Al-Dżazira, ale nie ma pewności, że to akurat wybuchy w tych miejscach.

Możemy więc zatem porozmawiać o tym, co by to oznaczało, gdyby rzeczywiście trafiono na Ukrainie w magazyny z pociskami ze zubożonym uranem.

To chyba najpierw musimy wyjaśnić, czym jest zubożony uran.

Uran występujący w przyrodzie składa się głównie z dwóch izotopów. To uran 238, którego jest najwięcej w przyrodzie, ponad 99 proc., oraz uran 235, którego jest 0,7 proc. w naturze. Uran 235 jest pożądanym paliwem jądrowym i pożądanym materiałem do konstrukcji bomby atomowej. Jest jego jednak bardzo mało. Trzeba przeprowadzać wzbogacanie uranu w ten izotop – w przypadku bomby atomowej trzeba osiągnąć jego zawartość rzędu 90 proc.

Cały wywiad dostępny jest w 22/2023 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Rozmawiał: Łukasz Zboralski
Czytaj także