19 września podczas spotkania premiera Morawieckiego z mieszkańcami Otwocka, policja zatrzymała poseł KO Kingę Gajewską. Po chwili polityk została wypuszczona z radiowozu. Nagranie z zajścia zostało opublikowane przez wielu polityków Koalicji Obywatelskiej. Również Donald Tusk zamieścił film z zapisem interwencji policji, dodając do niego komentarz: "Policja zatrzymuje posłankę Kingę Gajewską informującą mieszkańców Otwocka o 250 tysiącach migrantów wpuszczonych przez PiS".
Policja podkreślała, że prowadzący akcję funkcjonariusze nie mieli wiedzy, iż mają do czynienia z parlamentarzystką, której przysługuje immunitet, nie doszło więc do złamania prawa. "Jesteśmy transparentni. Nagranie pełne, bez cenzury, dzięki kamerom nasobnym, w które systematycznie wyposażamy policjantów. Policjanci nie mają obowiązku znać każdego z 460 posłów i 100 senatorów" – wskazuje policja, publikując nagranie z całego zajścia. Z kolei środowiska opozycyjne wskazywały, że Gajewska wyraźnie poinformowała policjantów, że jest posłem, w dodatku krzyczeli to obecni na miejscu ludzie.
Postępowanie wyjaśniające ws. policjantów
Poseł Koalicji Obywatelskiej Kinga Gajewska poinformowała w mediach społecznościowych, że Policja wszczęła postępowania dyscyplinarne wobec funkcjonariuszy, którzy "ciągnęli ją" do radiowozu w Otwocku. "Wiatr zmian" – dodała w krótkim wpisie na portalu X.
Co ciekawe tym doniesieniom zaprzeczył wiceszef MSWiA Maciej Wąsik. "Musze panią posel uspokoic. To nieprawda. Zakończono czynności wyjaśniające nie dopatrując się żadnych nieprawidłowości. Nie wszczęto postepowania dyscyplinarnego. Nie mniej, policjanci czekają na podwyżkę 20% dla budżetówki" – napisał wiceminister na portalu X.
Czytaj też:
"Pandora Gate". "Stuu" zatrzymany w Wielkiej BrytaniiCzytaj też:
UEFA reaguje po meczu w Alkmaar. Legia Warszawa ukarana
