Premier Donald Tusk spotkał się w Warszawie z szefową rządu Islandii Kristrun Frostadottir. – W czasach geopolitycznej niepewności integracja państw myślących podobnie jest korzystna, szczególnie w sferze bezpieczeństwa. Współpracujemy już blisko z Islandią, także w konkretnym wymiarze militarnym, i będziemy kontynuować naszą współpracę – mówił.
W Islandii odbędzie się referendum dotyczące ewentualnego otwarcia rozmów o przystąpieniu do Unii Europejskiej. – Byłbym więcej niż szczęśliwy, gdyby Islandia była częścią tej samej wspólnoty, co Polska. Musimy się nawzajem szanować i respektować różnice. Wielkość kraju nie ma tutaj znaczenia. Wszyscy zasługujemy dokładnie na ten sam szacunek i poszanowanie różnych odrębności – skomentował Tusk.
Polacy stanowią największą mniejszość w Islandii. Liczbę naszych rodaków w tym kraju szacuje się na ok. 30 tys., co stanowi ok. 6 proc. populacji Islandii. – Polacy są w Islandii największą grupą mniejszościową i jest to historia sukcesu. Odczuwam do was głęboki szacunek i podziw – podkreśliła Frostadottir.
Niespodziewany gest Tuska
Na zakończenie konferencji prasowej Donald Tusk wręczył premier Islandii Prince Polo – produkowany w Polsce wafelek czekoladowy, który cieszy się ogromną popularnością na Islandii, gdzie często nazywany jest "Prins Polo". Baton od dziesięcioleci jest najlepiej sprzedającą się czekoladą na Islandii. Co więcej, przez wiele lat był jedną z niewielu dostępnych czekolad w tym kraju.
– Czy Prince Polo dalej jest u was popularne? – zapytał Tusk. – Jeśli tak, to proszę – dodał. – O, przyniosłeś to! – zareagowała wyraźnie zaskoczona Frostadottir.
– Wiecie, kto będzie się z tego cieszył? Mój tata. Uwielbia Prince Polo. Ja sama, jak i całe moje pokolenie, wyrastało na Prince Polo. Było u nas wszędzie: w samochodzie, na szafce w kuchni. Bardzo ci dziękuję – powiedziała premier Islandii.
Czytaj też:
Tusk zwrócił się do Nawrockiego. "Dotarła do mnie wiadomość"
