Będzie proces karny przeciw "Newsweekowi" za "stronniczy" wywiad o Collegium Humanum. Sąd po stronie uczelni

Będzie proces karny przeciw "Newsweekowi" za "stronniczy" wywiad o Collegium Humanum. Sąd po stronie uczelni

Dodano: 2
Temida
Temida Źródło: PAP
Sąd wydał bezprecedensowe postanowienie. Nakazał wszcząć proces przeciwko dziennikarzowi „Newsweeka” Konradowi Sadurskiemu w sprawie sposobu przeprowadzenia przez niego… wywiadu. Rozmowa dotyczyła uczelni Collegium Humanum.

Tygodnik przegrał z tą uczelnią już kilka spraw. Na swoim koncie ma już dwa wyroki nakazujące zamieszczenie sprostowań, jedno orzeczenie pierwszej instancji w sprawie kolejnego sprostowania i przegraną sprawę o zabezpieczenie dotyczące publikacji 11 oświadczeń na swoich portalach i profilach facebookowych.

Collegium Humanum skierowało do sądu prywatny akt oskarżenia w sprawie zniesławienia przez dziennikarza „Newsweeka”. Chodzi o sposób przeprowadzenia przez niego wywiadu na temat uczelni. Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa początkowo chciał umorzyć postępowanie, ale Sąd Okręgowy 4 stycznia uchylił to postanowienie i nakazał wszczęcie procesu merytorycznego z pełnym postępowaniem dowodowym. Konrad Sadurski, który półtora roku temu przeprowadził wywiad z nieżyjącym już prawnikiem Andrzejem S. Nartowskim, ma w tym procesie status oskarżonego.

„Działania zmierzające do przedstawienia uczelni jedynie w negatywnym świetle”

Portal DoRzeczy.pl zapoznał się z uzasadnieniem decyzji sądu. Jest ono dla dziennikarza bardzo niekorzystne. Sąd wywodzi w nim, że dziennikarz co do zasady nie może się całkowicie uchylać od odpowiedzialności za wydźwięk materiału, nawet jeśli jest to wywiad. Zdaniem sądu w przypadku rozmów dziennikarz ma obowiązek podchodzić krytycznie do tez – zwłaszcza tych zajadłych – wygłaszanych przez interlokutora. „Sąd Rejonowy, podobnie jak obrońca, akcentowali w tej sprawie formę spornego artykułu, argumentując, że skoro materiał prasowy stanowił wywiad zawierający pytania i odpowiedzi udzielanie przez Andrzeja Nartowskiego to tym samym oskarżony jako dziennikarz nie mógł ingerować w treść poglądów interlokutora, kwestionować ich słuszności czy wiarygodności. Nie podziela Sąd Okręgowy takiego poglądu, skoro wskutek publikacji artykułu prasowego będącego przecież rezultatem określonej kompozycji i struktury, doboru układu tekstu, użytego tytuł mogło dojść do wytworzenia nieprawdziwego obrazu osoby czy instytucji i godzić w ich dobre imię” – czytamy w uzasadnieniu.

Co więcej, sąd uznał, że dziennikarz mógł podczas wywiadu kierować się intencją przedstawienia uczelni w negatywnym świetle. „Tymczasem, podzielić należy zapatrywania pełnomocnika, że tytuł artykułu, rodzaj zadawanych pytań, treść uzyskiwanych odpowiedzi, osoba rozmówcy mogą wskazywać na stronnicze i celowe działanie oskarżonego, zmierzające do przedstawienia oskarżycieli prywatnych jedynie w negatywnym świetle. Nie ustalił Sąd Rejonowy, jak zgłasza skarżący, czy oskarżony z racji wymaganej od niego szczególnej staranności, podjął tego rodzaju działania, aby można było stwierdzić, że były one rzetelne i obiektywne czy społecznie uzasadnione. W tym wypadku, osobiste zaangażowanie udzielającego wywiadu, prezentowanie jedynie negatywnym informacji w odpowiedzi na określonej treści pytania wzbudziły wątpliwości Sądu Okręgowego co do rzeczywistych intencji dziennikarza, który – jak rozumieć należy – nie podjął się sprawdzenia podawanych przez Andrzeja Nartowskiego informacji. Przypomnieć zatem należy, że przestępstwo pomówienia może nastąpić w różnej formie, poprzez niestosowne wypowiedzi, poprzez stawianie zarzutów nieprawdziwych czy nierzetelnych, poprzez celowe sformułowanie takiej treści wypowiedzi aby nie było możliwe postawienie granicy między elementami faktycznymi i ocennymi, wreszcie poprzez działanie zmierzające do deprecjacji w oczach opinii publicznej osoby, do której odnoszą się komentowane fakty czy ukierunkowanie wypowiedzi celem podważania jej dobrego imienia” – czytamy dalej.

Collegium taśmowo wygrywa procesy. „Newsweek” nie wykonuje wyroków

Postanowienie w sprawie redaktora Sadurskiego to nie pierwsza przegrana „Newsweeka” z Collegium Humanum”. W czerwcu tego roku Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał prawomocny wyrok w sprawie artykułu „Newsweeka” na temat studiów na wydziale Psychologia na Collegium Humanum. Nakazał w nim „Newsweekowi” publikację bardzo obszernego, 24-punktowego sprostowania.

22 sierpnia zapadł kolejny wyrok w sprawie tekstu autorstwa Renaty Kim i Jakuba Korusa zatytułowanego: „Doda w króciutkiej sukience i rektor Czarnecki w sobolach. Collegium Humanum nie przejmuje się zarzutami i urządza wielką galę graduacji”. Orzeczenie jest prawomocne. Orzeczenie jest nie tylko prawomocne, ale także wykonalne. Zgodnie z nim „Newsweek” musi opublikować pięciopunktowe sprostowanie. Tygodnik do dziś tego nie zrobił. W tej sytuacji pełnomocnicy uczelni będą egzekwować publikację przy pomocy komornika.

Ostatni z wyroków zapadł 27 kwietnia i jest nieprawomocny. Tym razem dotyczy on artykułu Renaty Kim i Jakuba Korusa: „CBA weszło do Collegium Humanum. Ma chodzić o nielegalny handel dyplomami”. Wbrew tytułowi Biuro nigdy nie prowadziło postępowania w sprawie nielegalnego wydawania dyplomów przez warszawską szkołę, funkcjonariusze interesowali się jedynie jednym z absolwentów. Ich wizyta miała na celu zweryfikowanie w uczelnianych dokumentach szczegółów jego życiorysu. W związku z tym Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał „Newsweekowi” publikację sprostowania. Tygodnik także tego nie zrobił do dziś.

Cel: Dyskredytacja w oczach opinii publicznej

Ostatnia ze spraw wygranych przez Collegium Humanum dotyczy zabezpieczenia, na mocy którego RASP musi opublikować na swoich stronach internetowych i profilach na Facebooku łącznie 11 oświadczeń o treści: „Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. informuje, że działania zarzucane Collegium Humanum – Szkole Głównej Menedżerskiej oraz prof. dr hab. Pawłowi Czarneckiemu w niniejszej publikacji, a także wykorzystane w niej zdjęcia stanowią podstawę pozwu Collegium Humanum – Szkoły Głównej Menedżerskiej oraz prof. dr hab. Pawła Czarneckiego odpowiednio o ochronę ich dóbr osobistych oraz autorskich praw majątkowych przeciwko Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. rozpoznawanego przez Sąd Okręgowy w Warszawie”.

Postanowienie sądu na pierwszy rzut oka może wydawać się niezbyt dolegliwe dla „Newsweeka”. W rzeczywistości jednak sąd zmiażdżył w uzasadnieniu dziennikarzy tygodnika Renatę Kim i Jakuba Korusa, zarzucając im naruszenie standardów dziennikarskich. „Materiały publikowane przez pozwaną opracowane są w sposób tendencyjny, stronniczy, pod z góry założoną tezę, narzucając jedyną słuszną ocenę” – stwierdził sąd.

Dalej sąd stwierdził, że Renata Kim i Jakub Korus, publikując swoje materiały, mieli na celu „zdyskredytowanie (uczelni i jej rektora – red.) w oczach opinii publicznej”: „Sporne publikacje charakteryzują się jednoznacznie negatywnym wydźwiękiem, zaś formułowanie kategorycznych sądów ma bezpośrednio na celu ukazanie powoda jako osoby nierzetelnej (…) a w efekcie zdyskredytowanie go w oczach opinii publicznej (…) Tymczasem przeciwko Powodowi nie toczą się nawet żadne postępowania karne, a tym bardziej nie został on uznany winnym jakichkolwiek czynów zarzucanych mu przez Pozwaną. Lakoniczne wypowiedzi (nierzadko anonimowych) informatorów, szczególnie tych kreowanych na ekspertów i autorytety, mają uwiarygadniać w oczach czytelnika wszystkie wyżej wskazane tezy pozwanej, podczas gdy z perspektywy prawnej nie przedstawiają one oczywiście jakiejkolwiek wartości – przeciwnie, jedynie wprost świadczą o tym, że żadne uprawnione organy nie dokonały oceny rzekomych działań powodów, przedstawionych przez pozwaną. W związku z powyższym Sąd uznał, że pozwani przekroczyli granice wolności wypowiedzi, którą wyznaczało prawo powodów do ochrony renomy i dobrego imienia”.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także