Z półdystansu II Przed tygodniem, 21 lutego, minęła setna rocznica urodzin Sama Peckinpaha. Do kanonu kinematografii trafił dzięki przewartościowaniu estetyki westernu.
W jego nowatorskiej interpretacji, nafaszerowane brutalnością i przemocą, wymykały się schematom, gwałtownie demitologizując Dziki Zachód. Akcję umiejscawiał przeważnie w okresie jego schyłku, gdy na prerię docierała cywilizacja. Obiektyw kamery koncentrował z reguły na ludziach o burzliwych biografiach. Wyznających własny kodeks postępowania. Szorstcy, brudni, nieogoleni – znacząco odróżniali się od bohaterów tego klasycznego gatunku filmowego made in USA.
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
