Nowy tom poetycki Piotra Goćka, „Milczenie Łazarza”, nosi dosyć przewrotny tytuł, a to z tej przyczyny, że to raczej nie milczenie jest jego zasadniczym tematem (czy też zasadniczą ideą uruchamiającą pisanie poety), ale raczej mówienie. Mówienie za tych, którzy milczą. Milczeli. Choć byli jakimś – niekiedy bardzo ważnym – elementem pewnych wydarzeń. Z dziedziny historii i z dziedziny kultury.
Albowiem jest przecież tak, że faktycznie Łazarz milczy, to znaczy nie mówi ani słowa w Nowym Testamencie. Milczy przed wskrzeszeniem, ale też po nim. Podobnie jak milczy Piłat (poza tymi kilkoma słowami, które wypowiada w czasie procesu Jezusa), milczą Trzej Królowie; wiemy za to bardzo dobrze, co robią: jadą, docierają, składają ofiary i pokłon, i wracają inną drogą. Milczy Longinus, milczy Judasz, milczy Barabasz – ci, którym Gociek pozwala w „Milczeniu Łazarza” przemówić do nas!
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
