Jak podkreślił, wyjazd do ogarniętej wojną stolicy Ukrainy stał się symbolem przywództwa Polski oraz państw Europy Środkowej w pierwszych tygodniach rosyjskiej inwazji.
Pojechał do kraju, który miał przestać istnieć
Cztery lata temu Morawiecki udał się do Kijowa pociągiem razem z wicepremierem Jarosławem Kaczyńskim oraz premierami Czech i Słowenii – Petrem Fialą i Janezem Janšą. W stolicy Ukrainy spotkali się z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i premierem Denysem Szmyhalem. "Tamta podróż do Kijowa stała się symbolem przywództwa Polski oraz całej Europy Środkowej. Symbolem tego, że w chwilach próby nie można się wahać – trzeba działać" – napisał Morawiecki.
Premier zwrócił uwagę, że w pierwszych tygodniach wojny wielu komentatorów i polityków nie wierzyło, że Ukraina będzie w stanie długo bronić się przed rosyjską agresją. W tym kontekście przywołał słowa byłego premiera Słowenii Janeza Janšy. Jak relacjonował Morawiecki, gdy Polska apelowała o zdecydowaną reakcję Europy na rosyjski atak, część zachodnich elit podchodziła do sytuacji znacznie bardziej sceptycznie. Przytoczył też wypowiedź przypisywaną prezydentowi Francji, który miał pytać: "O jakiej europejskiej perspektywie mówisz dla kraju, który za tydzień lub dwa przestanie istnieć?".
Pierwsza podróż po wybuchu wojny
Wizyta delegacjiw Kijowie odbyła się 15 marca 2022 roku, w 20. dniu rosyjskiej agresji na Ukrainę. Do stolicy Ukrainy Morawiecki, Kaczyński, Fiala i Janša dotarli pociągiem. Celem wizyty było okazanie solidarności z Ukrainą oraz rozmowy z jej władzami o wsparciu dla państwa i społeczeństwa.
Wyjazd przygotowano w porozumieniu z instytucjami Unii Europejskiej, a o planowanej wizycie poinformowano m.in. ONZ. Ze względów bezpieczeństwa szczegóły podróży do ostatniej chwili utrzymywano w tajemnicy.
Czytaj też:
Mocny list Juszczenki do Orbana. Premier Węgier odpowiedziałCzytaj też:
Najpierw Iran, potem Ukraina. Rozmowy pokojowe odwołane na wniosek USA
