• Radosław WojtasAutor:Radosław Wojtas

Zimne żarty

Dodano: 
Globalne ocieplenie, zdjęcie ilustracyjne
Globalne ocieplenie, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP/EPA / ERDEM SAHIN
Podejrzliwość wobec centralnego planowania mamy zapisaną w polskim DNA. Kiedyś Partia mówiła, że jest dobrze, a w sklepach był tylko ocet. Dziś Unia mówi, że jest globalne ocieplenie, a my musimy odśnieżać samochód przez 20 minut. Dla przeciętnego Kowalskiego to ten sam dysonans poznawczy. Żarty, drwiny i memy są formą komentowania rzeczywistości, która – odbierana na chłopski rozum – nie pasuje do oficjalnych komunikatów.

Wciąż nie spełniło się wielkie marzenie Romana Giertycha, które wyraził na Twitterze ponad dekadę temu: „A ja lubię globalne ocieplenie i chętnie finansowałbym jego postęp. Winorośla i palmy w Polsce? Super!”. Nadal trudno o widok palm rosnących u nas na świeżym powietrzu, choć akurat wina z polskich winnic są godne polecenia. Ile były szef Ligi Polskich Rodzin wydał w ostatnim dziesięcioleciu na wspieranie postępu globalnego ocieplenia – prędko się nie dowiemy, finanse pana mecenasa to supeł, który dopiero czeka na rozwiązanie. Łatwiej policzyć, ile kosztowało nas wszystkich pchanie tego wózka w przeciwnym kierunku.

Tylko że te rachuby mogą nam co najwyżej popsuć nerwy. I tak już zszargane coraz wyższymi rachunkami za energię elektryczną, która miała zielenieć i tanieć, a uparcie staje się coraz droższa, zakazami, nakazami i – mniej lub bardziej obowiązkowymi – zachętami do rezygnacji z własnego komfortu na rzecz ratowania klimatu. A że nerwy dobrze koi śmiech, to minusowe temperatury i ich konsekwencje, a przy okazji inne bóle fantomowe Polacy podleczają na półserio.

Mały dzyndzel i wielka irytacja

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także