Prezydent USA wielokrotnie wyrażał swoje niezadowolenie z faktu, że sam tej nagrody nie dostał. „Pamiętajmy, że kiedy ja własnoręcznie zakończyłem osiem wojen, Norwegia, członek NATO, podjęła głupawą decyzję, żeby nie obdarować mnie Pokojową Nagrodą Nobla” – skarżył się amerykański prezydent. Poruszona tymi zarzutami Machado ogłosiła zamiar „sprezentowania” swojej nagrody Trumpowi. Ów przyjął ofertę Wenezuelki ciepło, określając ją jako „wielki zaszczyt”. Do wymiany uprzejmości wtrącił się nieproszony Norweski Komitet Noblowski, kategorycznie wykluczając możliwość przekazania, wymiany lub sprzedaży nagrody. Był to dysonans bolesny, jako że pani Machado, w zamian za oddaną Trumpowi nagrodę, liczyła na oddanie jej władzy w ojczystej Wenezueli.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
