W trakcie briefingu prasowego Hegseth przekazał, że amerykańscy żołnierze będą prowadzić ofensywę w Iranie w sposób "maksymalnie zdecydowany”. Wspomniał również o stosowaniu zasady "no quarter", która w praktyce oznacza nie oszczędzanie jeńców i żołnierzy przeciwnika, którzy chcą się poddać.
– Będziemy naciskać. Będziemy dalej przeć naprzód, posuwać się do przodu. Nie brać jeńców, bez litości dla naszych wrogów – powiedział Hegseth.
W trakcie wcześniejszej konferencji prasowej sekretarz wojny mówił, że wojna z Iranem nigdy nie miała być "uczciwą walką" i taka faktycznie nie jest.
– Uderzamy w nich, kiedy leżą, tak właśnie powinno być – mówił.
Przedstawiciele organizacji broniących praw człowieka alarmują, że wypowiedzi szefa Pentagonu mogą oznaczać przyzwolenie na łamanie praw człowieka przez amerykańską armię.
Trump wykorzystuje Hegsetha?
Amerykańskie media wskazują, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni sekretarz wojny w swoich wypowiedziach przechodził od chwalenia sukcesów amerykańskich żołnierzy, poprzez obietnice zniszczenia wrogów Ameryki, a kończąc na obrażaniu reporterów. Dziennikarze piszą, że w pewnym momencie Hegseth będzie musiał zmierzyć się z wynikami śledztwa Pentagonu w sprawie ataku na szkołę dla dziewcząt w południowym Iranie, w którym zginęło ponad 150 osób. Wstępne dochodzenie wykazało podobno odpowiedzialność USA.
Część dziennikarzy spekuluje, że Hegseth może być traktowany przez prezydenta USA Donalda Trumpa jako przyszły kozioł ofiarny. W wywiadzie dla programu "60 Minutes”, wyemitowanym tydzień temu, Hegseth powiedział, że wojna "dopiero się zaczyna”. Zaledwie kilka godzin później prezydent USA ogłosił, że wojna "praktycznie się skończyła”, że irańskie siły zbrojne zostały zniszczone i że konflikt może się zakończyć "wkrótce”.
Czytaj też:
Izrael dokonuje zbrodni przeciwko ludzkości? Bartoszewski: NieCzytaj też:
Atak na szkołę w Iranie. Dziennikarz osłupiał po słowach Trumpa
