Lisicki: Polska żyła złudzeniami wobec Ukrainy, braliśmy marzenia za rzeczywistość

Lisicki: Polska żyła złudzeniami wobec Ukrainy, braliśmy marzenia za rzeczywistość

Dodano: 
Redaktor naczelny "Do Rzeczy" Paweł Lisicki
Redaktor naczelny "Do Rzeczy" Paweł Lisicki Źródło: YouTube
Relacje polsko-ukraińskie i ocena polityki prowadzonej przez Polskę po wybuchu wojny były jednymi z tematów debaty zorganizowanej w Kanale Zero przy okazji podsumowania pierwszego roku prezydentury Karola Nawrockiego.

Wśród uczestników dyskusji znaleźli się Paweł Lisicki, Michał Kolanko, Jan Rojewski i Karolina Olejak. O błędach polskiej polityki wobec Ukrainy mówił redaktor naczelny i publicysta "Do Rzeczy" Paweł Lisicki. Jego zdaniem kolejne rządy przez lata ignorowały niewygodne sygnały płynące z Ukrainy i budowały politykę opartą bardziej na emocjach niż na realizacji własnych interesów.

"Mamy bardzo niedojrzałe, czy wręcz zdziecinniałe społeczeństwo i klasę polityczną"

Punktem wyjścia do dyskusji były ostatnie napięcia wokół polityki historycznej Ukrainy, w tym kolejne przypadki odwoływania się do tradycji OUN-UPA. Lisicki przekonywał, że reakcje polskiej klasy politycznej pokazują głębszy problem. – Mamy bardzo niedojrzałe, czy wręcz zdziecinniałe społeczeństwo i klasę polityczną – mówił.

Publicysta zwracał uwagę, że jeszcze kilka lat temu dominował bezkrytyczny entuzjazm wobec Ukrainy i jej przywódców, podczas gdy dziś coraz częściej pojawia się rozczarowanie i gniew. Jego zdaniem problem polegał na tym, że polskie elity stworzyły sobie obraz Ukrainy, który nie miał wiele wspólnego z rzeczywistością. – Wytworzyliśmy sobie pewien obraz Ukrainy i Ukraińców na naszą własną miarę. Cały czas wierzyliśmy w ten obraz, tak długo jak nam odpowiadał. Nagle okazało się, że rzeczywistość jest zupełnie inna – stwierdził.

Banderowska tradycja a polskie złudzenia

Jednym z wątków debaty była kwestia rosnącej obecności postaci związanych z OUN-UPA w ukraińskiej polityce pamięci. Lisicki podkreślał, że nie jest to zjawisko nowe, a Polska od dawna miała sygnały świadczące o kierunku, w którym zmierza ukraińska narracja historyczna. – Fakt bardzo silnego wzrostu nastrojów probanderowskich na Ukrainie nie jest niczym nowym – zaznaczył.

Według niego zarówno rządy PiS, jak i wcześniej Platformy Obywatelskiej unikały podejmowania tego tematu, traktując go jako niewygodny element relacji z Kijowem. W efekcie kolejne decyzje podejmowano w przekonaniu, że kwestie historyczne można odłożyć na później.

Krytyka polityki po 2022 roku

Mocne słowa padły pod adresem władz, które kierowały państwem po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Lisicki ocenił, że Polska praktycznie zrezygnowała wtedy z twardego artykułowania własnych oczekiwań. – PiS dostosował się do ogólnych oczekiwań Zachodu, głównie amerykańskich, nie zastanawiając się nad tym, jakie są polskie interesy, korzyści i ryzyka – powiedział.

Jak argumentował, w pierwszych miesiącach wojny każda próba zwrócenia uwagi na kwestie Wołynia czy kultu Bandery była traktowana niemal jak atak na walczącą Ukrainę. W jego ocenie doprowadziło to do sytuacji, w której Polska pozbawiła się narzędzi nacisku w sprawach istotnych z punktu widzenia własnej pamięci historycznej. – Panowała doktryna: nie wolno krytykować Ukrainy, bo Ukraina walczy z Rosją. W związku z tym nie będziemy zajmowali się ich historią, jaka by ona nie była – mówił.

"Państwo ma obowiązek reagować"

Lisicki nie zgodził się z opiniami, że Polska powinna unikać sporów historycznych z Ukrainą ze względu na trwającą wojnę. Jak podkreślał, obowiązkiem państwa jest obrona pamięci własnych obywateli i reagowanie na próby gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach. – To jest obowiązek każdego szanującego się państwa, żeby bronić pamięci swoich obywateli i nie dopuszczać do tego, żeby ci, którzy odpowiadają za ich masowe mordowanie, byli wynoszeni na piedestał – stwierdził. Według publicysty właśnie brak konsekwencji w tej kwestii doprowadził do obecnego kryzysu.

– Polska klasa polityczna brała swoje marzenia za rzeczywistość. A potem obrażała się, kiedy rzeczywistość okazała się całkiem inna – podkreślił.

Czytaj też:
Sikorski kpi z pomysłu prezydenta. "Zacząć od Carycy Katarzyny i Macierewicza"
Czytaj też:
Ukraiński politolog o gloryfikacji UPA. "Problem tkwi w wewnętrznej polityce Polski"

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także