Skandaliczny apel w obronie Zełenskiego. "Czciciele polskich faszyzujących nacjonalistów"

Skandaliczny apel w obronie Zełenskiego. "Czciciele polskich faszyzujących nacjonalistów"

Dodano: 
Dyrektor naczelny Teatru Polskiego Andrzej Seweryn
Dyrektor naczelny Teatru Polskiego Andrzej Seweryn Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Grupa znanych działaczy, publicystów i ludzi kultury opublikowała apel w obronie Wołodymyra Zełenskiego po jego decyzji o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy "Bohaterów UPA".

"Ze wstydem przyglądamy się polskiej klasie politycznej", "pełne pseudo-patriotycznych frazesów gęby", "gloryfikowanie zbrodni żołnierzy wyklętych" – takie sformułowania znalazły się w apelu opublikowanym przez grupę znanych działaczy, publicystów i ludzi kultury po decyzji Wołodymyra Zełenskiego. Dokument podpisali m.in. Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Paweł Kasprzak, Cezary Łazarewicz, Piotr Niemczyk, Andrzej Seweryn i Krzysztof Skiba.

Nie zostawiają wątpliwości, po której stronie sporu stoją.

"Żołnierze Samodzielnego Centrum Operacji Specjalnych «Północ» Sił Obrony Ukrainy każdego dnia przelewają krew i giną śmiercią bohaterów na ukraińsko-rosyjskim froncie. I będą w tej walce ginąć nadal. To nie zależy od tego, co o nadanym im imieniu »Bohaterów UPA« powie którykolwiek z przedstawicieli polskich władz" – napisali autorzy apelu, który cytuje w całości "Rzeczpospolita".

Podobnie oceniają dyskusję wokół Orderu Orła Białego przyznanego Zełenskiemu przez Andrzeja Dudę. "Nie zmieni tych faktów to, czy zachowa on polski Order Orła Białego, czy zostanie go karnie pozbawiony za obrazę uczuć i pamięci Polaków" – stwierdzili autorzy.

"Nie dziwi nas ukraińska pamięć o bohaterach UPA"

Najbardziej komentowany fragment dotyczy jednak samej Ukraińskiej Powstańczej Armii. Autorzy przyznają, że UPA odpowiada za zbrodnie na Polakach, ale jednocześnie piszą: "Nie dziwi nas ukraińska pamięć o «bohaterach UPA» i zapomnienie zbrodni, których dokonali na naszych przodkach". Kilka zdań wcześniej przekonują, że oba narody mają podobny problem z własną historią. "Oba nasze narody chętnie mitologizują własną historię, czczą swych bohaterów, zapominając lub wypierając z pamięci zło, które czynili". Dodają również, że "Polacy chętnie zapominają o własnych zbrodniach — dokonywanych także na Ukraińcach".

Znaczną część apelu poświęcono krytyce polskich polityków. "Ze wstydem przyglądamy się publicznym wypowiedziom przedstawicieli polskiej klasy politycznej, ubolewających nad «fatalnym błędem Zełeńskiego»". Autorzy zarzucają im, że "pouczają Ukraińców o prawdziwej historii", "krzyczą o zniewadze polskiej pamięci" oraz "podsycają obudzone z uśpienia antyukraińskie fobie".

To szczególnie mocne oskarżenie, biorąc pod uwagę, że decyzję Zełenskiego krytykowali nie tylko politycy prawicy, ale także premier Donald Tusk czy szef MSZ Radosław Sikorski. Sam Sikorski mówił, że prezydent Ukrainy "popełnił błąd", choć sprzeciwiał się odbieraniu mu Orderu Orła Białego.

"Z zażenowaniem patrzymy na pełne pseudo-patriotycznych frazesów gęby czcicieli polskich faszyzujących nacjonalistów i gloryfikujących zbrodnie »żołnierzy wyklętych«".

"Próbujemy nie wybierać z własnej historii kart wyłącznie chwalebnych, pamiętajmy także o tych mrocznych i odczytujmy z nich lekcje bardzo aktualne zwłaszcza dzisiaj, kiedy prymitywny nacjonalizm narasta w naszej ojczyźnie" – napisali sygnatariusze apelu. "Z zażenowaniem patrzymy na pełne pseudo-patriotycznych frazesów gęby czcicieli polskich faszyzujących nacjonalistów i gloryfikujących zbrodnie «żołnierzy wyklętych»" – dodają.

Na tym jednak nie koniec. Autorzy piszą również o "pochodach jawnych faszystów najgorszego autoramentu, odbywających się w Polsce bez przeszkód i bez wyrazów potępienia".

Spór po decyzji Zełenskiego

Apel został opublikowany kilka dni po decyzji prezydenta Ukrainy o nadaniu jednostce wojskowej nazwy "Bohaterów UPA", która odbiła się szerokim echem w polskiej polityce.

Prezydent Karol Nawrocki ocenił ten krok jako "bardzo krytyczny" i zapowiedział złożenie wniosku o odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Kancelaria Prezydenta RP przypomniała, że UPA była formacją odpowiedzialną za ludobójstwo na Wołyniu, a honorowanie jej tradycji jest "policzkiem wymierzonym w pamięć o pomordowanych Polakach".

Pełna treść apelu (cyt. za "Rzeczpospolitą")

"Żołnierze Samodzielnego Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Obrony Ukrainy każdego dnia przelewają krew i giną śmiercią bohaterów na ukraińsko-rosyjskim froncie. I będą w tej walce ginąć nadal. To nie zależy od tego, co o nadanym im imieniu „Bohaterów UPA” powie którykolwiek z przedstawicieli polskich władz i jak to wpłynie na mierzony sondażami stosunek Polaków do Ukraińców.

Podobnie prezydent Wołodymyr Zełenski pozostanie niezłomnym przywódcą kraju toczącego bohaterską, krwawą wojnę obronną, której wynik zdecyduje o przyszłości naszego kontynentu, a nie wyłącznie o przyszłości Ukrainy. Nie zmieni tych faktów to, czy zachowa on polski Order Orła Białego, czy zostanie go karnie pozbawiony za obrazę uczuć i pamięci Polaków. Nie zmieni ich żadna płomienna mowa wygłoszona w Warszawie, żaden artykuł napisany polskiej prasie i żaden sondaż przed polskimi wyborami.

Nie trzeba tłumaczyć — a może niektórym trzeba? — jak wielkie jest znaczenie tych faktów.

Ukraińcy i Polacy mają za sobą wielowiekową historię wzajemnych krzywd. Ogromnych i wciąż nieprzepracowanych. Nierozliczonych i niemożliwych do rozliczenia. Nie wskrzesimy zamordowanych, nie zamierzamy rewidować granic, z popiołów nie powstaną spalone kościoły i cerkwie. Oba nasze narody chętnie mitologizują własną historię, czczą swych bohaterów, zapominając lub wypierając z pamięci zło, które czynili. Nie dziwi nas ukraińska pamięć o „bohaterach UPA” i zapomnienie zbrodni, których dokonali na naszych przodkach. Polacy chętnie zapominają o własnych zbrodniach — dokonywanych także na Ukraińcach.

Ze wstydem przyglądamy się publicznym wypowiedziom przedstawicieli polskiej klasy politycznej, ubolewających nad „fatalnym błędem Zełeńskiego”. I pouczających Ukraińców o „prawdziwej historii”, krzyczących o zniewadze polskiej pamięci, podsycających obudzone z uśpienia antyukraińskie fobie.

Próbujemy nie wybierać z własnej historii kart wyłącznie chwalebnych, pamiętajmy także o tych mrocznych i odczytujmy z nich lekcje bardzo aktualne zwłaszcza dzisiaj, kiedy prymitywny nacjonalizm narasta w naszej ojczyźnie.

Z zażenowaniem patrzymy na pełne pseudo-patriotycznych frazesów gęby czcicieli polskich faszyzujących nacjonalistów i gloryfikujących zbrodnie „żołnierzy wyklętych”. Na pochody jawnych faszystów najgorszego autoramentu, odbywające się w Polsce bez przeszkód i bez wyrazów potępienia ze strony tych samych polskich przywódców, którzy dziś nie szczędzą potępienia Ukraińcom, którzy giną na froncie okrutnej wojny.

„My – Polska i Ukraina – powinniśmy osiągnąć porozumienie, by oprzeć się Rosji. Wskazywanie na historię polsko-ukraińskich nieporozumień w przeszłości nie jest argumentem dla współczesnego realnego polityka” — pisał przed ponad wiekiem ukraiński ataman Semen Petlura u progu wojny, którą w Polsce pamiętamy jako polsko-bolszewicką. Zapominamy o Ukrainie, jej udziale i jej państwowości. Jak zapomniano o niej w Pokoju Ryskim, który odrodzona Polska zawarła z bolszewicką Rosją.

„Ja was bardzo przepraszam, panowie, tak nie miało być” — powiedział wówczas Józef Piłsudski, wiedząc już, że ówczesna polska polityka zdecydowała, by porzucić walczących Ukraińców. Jeśli mamy dziś nadzieję tych gorzkich słów nie powtarzać, to nie dlatego, że dziś nikt w Polsce nie chce wystawiać Ukrainy na łup najeźdźców, ale raczej dlatego, że Ukraina tym razem zwycięży.

Polityków ze wszystkich politycznych obozów wzywamy do opamiętania. I do historycznej pamięci. Bo zawsze warto pamiętać, gdzie jest przyzwoitość, gdzie jest racja stanu i gdzie jest mądrość oraz przyszłość nieprzesłonięta upiorami zafałszowanej historii.

Autorzy apelu: Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Paweł Kasprzak, Cezary Łazarewicz, Piotr Niemczyk, Andrzej Seweryn, Krzysztof Skiba"

Czytaj też:
Lisicki: Polska żyła złudzeniami wobec Ukrainy, braliśmy marzenia za rzeczywistość
Czytaj też:
Większość Polaków pozytywnie ocenia ten ruch Nawrockiego. Nowy sondaż
Czytaj też:
Sikorski kpi z pomysłu prezydenta. "Zacząć od Carycy Katarzyny i Macierewicza"

Źródło: Rzeczpospolita
Czytaj także