Złota Palma w Cannes, reżyser zaocznie skazany za szkalowanie ojczyzny, a współscenarzysta już jest za kratami.
Spece od reklamy i promocji nie mają tu zgoła nic do roboty. Iran jest na językach, jak w czasach rewolucji Chomeiniego. Dziś tamte sztandary całkiem wybladły, reżim ajatollahów dogorywa. Pozostaje tylko zgadywać, jak długo potrwa agonia i czy Wielki Szatan (Ameryka) nie zechce jej skrócić – ku uciesze Małego Szatana (Izraela). W tym kontekście można się też zastanawiać, ile z 20 nagród i 47 nominacji jest wyrazem szczerego uznania dla dzieła, ile zaś objawem koniunkturalizmu jurorów.
Ludzie kina, pouczeni przez Kieślowskiego, wiedzą, że światem rządzi przypadek. Tymczasem w islamie wszystko jest częścią boskiego planu.
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
