Jak twierdzi, w ostatnich dniach stał się celem zmasowanego hejtu, a w sieci pojawiają się nieprawdziwe informacje na jego temat.
Półchłopek: Rolą dziennikarzy jest zadawanie pytań
Do zdarzenia doszło 23 marca w Przemyślu, po konferencji prasowej prezydentów Polski i Węgier. Po zakończeniu wystąpień Półchłopek zapytał Nawrockiego o relacje premiera Węgier z Władimirem Putinem. Prezydent wrócił na scenę i w ostrych słowach zwrócił się do dziennikarza, zarzucając mu brak uwagi.
Półchłopek odniósł się do sytuacji w mediach społecznościowych. Jak podkreślił, była to pierwsza taka sytuacja w jego karierze. "W swojej kilkunastoletniej pracy dziennikarskiej po raz pierwszy spotkałem się z tak emocjonalną reakcją polityka na moje pytanie (...). Rolą dziennikarzy jest zadawanie pytań, na tym polega nasza praca" – napisał na X. Do sprawy odniosła się również stacja TVN24, która podkreśliła, że zadawanie pytań – także niewygodnych – jest istotą pracy dziennikarskiej.
Fejkowe nagranie z rzekomym udziałem Półchłopka
Jakiś czas po incydencie w Przemyślu, pracownik Telewizji Republika Marcin Dobski, opublikował w mediach społecznościowych nagranie sprzed 10 lat, na którym operator kamery i reporter TVN24 mieli podkładać butelki po piwie do śmietnika przy okazji Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. "Mateuszu Półchłopku, tak szczerze, bo jakość nagrań jest słaba i minęło 10 lat. To ty w 2016 r. podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie grzebałeś w fajansie, jak TVN24 nagrano w trakcie podrzucania butelek po piwie, by oczernić policjantów?" — napisał.
Półchłopek zaprzeczył, by miał z tym nagraniem jakikolwiek związek. "Myślałem, że rozumiem, czym jest zmasowany hejt, ale kiedy dotyka bezpośrednio, okazuje się to zupełnie innym doświadczeniem. Dzisiaj kolejne kłamstwa – tym razem atak kłamliwym wobec TVN24 nagraniem sprzed 10 lat z Częstochowy. Oświadczam, że nie ma mnie na tym nagraniu. Nie byłem też wtedy w Częstochowie. Autorzy tego ordynarnego fejka dostaną pozwy." – napisał na X.
Jak przypomina Onet.pl, sprawa była już wyjaśniana w przeszłości. Przedstawiciele TVN informowali, że ekipa sprawdzała sygnał dotyczący wyrzuconego jedzenia, a zarzuty o inscenizowanie materiału są bezpodstawne. Dodatkowo ustalono, że wśród osób widocznych na nagraniu nie ma Mateusza Półchłopka.
