Lumpeks i rodzina
  • Joanna BojańczykAutor:Joanna Bojańczyk

Lumpeks i rodzina

Dodano: 
Marki odzieżowe
Marki odzieżowe 
NIEPRAKTYCZNA PANI DOMU Kiedyś się mówiło: używane ubrania. Przysyłali je krewni z Ameryki, kto nie miał krewnych, szedł na ciuchy.

Bo z ubraniami w PRL wiadomo, jak było, czyli ich nie było. Gdy po transformacji polski rynek się otworzył, niedobory krajowe spontanicznie i oddolnie wyrównały się dzięki sklepom z zagranicznymi używanymi ubraniami. Elegancko nazwano je second-handami; mniej elegancko mówił lud: lumpeksy. I ta nazwa przyjęła się, tracąc negatywny odcień znaczeniowy. Narzekań, że donaszamy ciuchy po Niemcach, nikt nie słuchał. Wszyscy kupowali w lumpeksach.

Felieton został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także