"Polska pierwsza zgłaszała wątpliwości". Cieszyński: Ministrowie oszukują ludzi

"Polska pierwsza zgłaszała wątpliwości". Cieszyński: Ministrowie oszukują ludzi

Dodano: 
Janusz Cieszyński
Janusz Cieszyński Źródło: PAP / Paweł Topolski
Sprawa przegranej przez Polskę sprawy z koncernem Pfizer jest tematem wielkiej politycznej dyskusji. Janusz Cieszyński wypunktował ministrów.

Polska musi zapłacić ponad 5,5 mld zł za nieodebranie szczepionki przeciwko koronawirusowi. W sprawie chodzi o 60 mln szczepionek firmy Pfizer, które zamówiła Polska w czasie pandemii koronawirusa. Ostatecznie jednak ich nie odebrała, ani nie zapłaciła pomimo umowy, podpisanej również przez Komisję Europejską.

– Wczoraj w Belgii zapadł wyrok, dotyczący zerwania kontraktu na dostawę szczepionek dla Polski. Tę decyzję o zerwaniu kontraktu (...) podjął rząd PiS, rząd Mateusza Morawieckiego. W efekcie Polsce zostanie wystawiony rachunek na kwotę niemal 6 mld zł – powiedział w czwartek podczas konferencji prasowej minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Stwierdził, że to jeden z przykładów nieudolności rządów PiS. – Mamy liczne przypadki naruszeń i łamania prawa, które miały miejsce również tutaj w Ministerstwie Zdrowia. KAS w wyniku już przeprowadzonego audytu skierowała 10 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa – powiedział Domański.

Z kolei minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda podkreśliła, że odebrane od Pfizera szczepionki przeciwko COVID-19 zostaną zutylizowane – Polska musi odebrać pozostałe dawki szczepionki i zapłacić 5 mld 644 mln zł. – Te 6 miliardów złotych to 64 mln dawek szczepionki, która będziemy zobowiązani odebrać i która będzie zutylizowana. Te 6 mld złotych to dla nas roczny koszt leków dla pacjentów onkologicznych, to roczny koszt kształcenia rezydentów. Dla nas sześć razy więcej tomografów komputerowych, trzy razy więcej rezonansów magnetycznych – podkreśliła minister zdrowia.

Cieszyński: Ministrowie oszukują ludzi

Oszukiwanie społeczeństwa zarzucił ministrom poseł PiS Janusz Cieszyński, były wiceminister zdrowia.

"Jak Jolanta Sobierańska-Grenda i Andrzej Domański oszukują ludzi. Na dzisiejszej konferencji prasowej ministrowie postawili tezę: umowa, którą wynegocjowała Ursula von der Leyen była OK, to rząd PiS niepotrzebnie kupował w maju 2021 roku dodatkowe dawki" – rozpoczął wpis.

"Jaka zaś jest prawda? Umowy z Pfizerem były podpisywane na zasadzie 'wszystko albo nic'. Tak, Polska mogła w maju 2021 roku powiedzieć, że wychodzi z mechanizmu wspólnych zakupów. Oznaczałoby to, że wypadamy z kolejki do najlepiej rokującej szczepionki za wszystkie inne kraje UE i jesteśmy w sytuacji, w której kiedy skończą się dostawy (szczepionka była wtedy ważna 6 miesięcy) możemy zostać z niczym na lata 2022-24. Na negocjowanie ewentualnych przesunięć pomiędzy państwami, które pozwoliłyby na zakup mniejszej liczby szczepionek w tamtej transzy Polska miała wtedy... 5 dni. A że cała umowa opiewała na 900 mln dawek, to motywacja innych krajów do wzięcia większej partii (tak, jak np. stało się ze szczepionką Moderna) była niewielka" – zauważa Cieszyński.

"Polska zaczęła podnosić wątpliwości wobec umowy".

Polityk pisze, że "tak była skonstruowana umowa, którą w ramach 'europejskiej solidarności' zaproponowała Ursula von der Leyen".

"To Polska jako pierwsza zaczęła podnosić, że umowa jest niekorzystna. Ale, ze względu na zdrowie Polaków, stało się to dopiero po tym, jak zapewniono dostęp do najlepszych według ówczesnej wiedzy rozwiązań. Co ciekawe, sprawę przeciwko von der Leyen kazał z europejskiej prokuratury wycofać nie kto inny jak Donald Tusk" – przypomina poseł Cieszyński.

"Dziś na połajanki wobec ministra Adama Niedzielskiego i jego współpracowników pozwalają sobie ludzie, którzy wtedy siedzieli przy kominku z gazetą i nie podejmowali żadnych decyzji. Głos zabiera także skompromitowany minister z KAS, którego formacja po skierowaniu setek zawiadomień do prokuratury dostaje lanie za laniem – tak było np. w sprawie rzekomych nadużyć w Agencji Badań Medycznych, która jest już prawomocnie zamknięta. Najbardziej żal, że do tej kakofonii dołączyła się 'apolityczna' minister Sobierańska-Grenda. Świadoma swojej porażki w resorcie uznała, że zamiast honorowo podać się do dymisji wejdzie w sam środek politycznej nawalanki. Jak to się dla niej skończy – można się tylko domyślać" – zakończył.

Źródło: X / Interia
Czytaj także