W czwartek Sejm, wobec nieuzyskania bezwzględnej większości głosów, nie zgodził się na uchylenie immunitetu i pociągnięcie do odpowiedzialności posła Konfederacji Sławomira Mentzena za odpalenie racy podczas ubiegłorocznego Marszu Niepodległości.
Mentzen nie stracił immunitetu. Nie było większości w Sejmie
W czwartkowym głosowaniu wzięło udział 439 posłów. Za uchyleniem immunitetu Sławomirowi Mentzenowi było 227 posłów, 210 było przeciwnych, a dwóch wstrzymało się od głosu. W związku z nieuzyskaniem bezwzględnej większości głosów wynoszącej 231, Sejm nie wyraził zgody na pociągnięcie posła do odpowiedzialności. Przeciwko uchyleniu immunitetu zagłosowali m.in. posłowie Partii Razem, zaś posłowie Jarosław Rzepa (PSL) oraz Adam Luboński (Polska 2050) wstrzymali się od głosu.
Wynik głosowania zaskoczeniem. Mentzen był "chyba nawet dość rozczarowany"
Witold Tumanowicz, wiceszef klubu Konfederacji przyznał w piątek w programie "Super Expressu", że wynik głosowania był dla Konfederacji zaskoczeniem. – Powiem szczerze, że sami byliśmy zaskoczeni tym obrotem sytuacji – mówił.
Dodał, że Sławomir Mentzen był "chyba nawet dość rozczarowany", ponieważ jego celem było – jak mówił – "pokazać tą taką obłudę rządzących."
Witold Tumanowicz zwrócił uwagę, że Sławomir Mentzen nie po raz pierwszy zapalił racę, jednak tym razem kontekst.
– Marsz Niepodległości i transparent krytykujący Donalda Tuska wywołał natychmiastową reakcję. Widać, że wystarczyło zapalić racę na Marszu Niepodległości na tle transparentu krytykującego Tuska. Już widzę z pełną mocą cały aparat państwowy zaprzęgnięty, sejm do uchylenia immunitetu – ocenił poseł Konfederacji.
Czytaj też:
Zabrakło czterech głosów, by odebrać immunitet Mentzenowi. Kto się wyłamał?
