Dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi odzyskał wolność w ramach wymiany więźniów przeprowadzonej według formuły "pięciu na pięciu". Był to finał trwającego około dwóch lat procesu negocjacyjnego, w który zaangażowane były Polska, Białoruś, Stany Zjednoczone i inne państwa.
Anna Maria Dyner: bez zgody Kremla to niemożliwe
Kluczowe znaczenie dla decyzji władz w Mińsku miała zgoda Rosji – wynika z wypowiedzi Anny Marii Dyner, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" podkreśliła, że operacja nie mogła zostać przeprowadzona bez akceptacji Moskwy. – Jeżeli w tę wymianę więźniów była zaangażowana rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa, to oznacza, że musiała być zgoda z samego Kremla na to, żeby taką operację przeprowadzić. Wszystkie spekulacje, że to było wbrew Rosji, są nieuprawnione – powiedziała Dyner.
Jak dodała, Aleksander Łukaszenko "miał przyzwolenie, a może nawet wręcz i zachętę ze strony Moskwy" na uwolnienie Poczobuta. W jej ocenie trudno zakładać, by białoruski przywódca podjął taką decyzję bez zgody Kremla.
Stany Zjednoczone nadały tempo rozmowom
Anna Maria Dyner zwróciła także uwagę, że istotną rolę w doprowadzeniu do porozumienia odegrały Stany Zjednoczone. – Trzeba sobie zdawać sprawę, że dynamikę tym rozmowom tak naprawdę nadały Stany Zjednoczone – powiedziała w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Z jej relacji wynika, że rozmowy amerykańsko-białoruskie trwały od 2025 r. i obejmowały co najmniej sześć rund negocjacyjnych. W działania zaangażowany był m.in. wysłannik prezydenta USA John Coale, a sam Donald Trump miał osobiście zabiegać o uwolnienie dziennikarza.
– Jeżeli Donald Trump poprosił, to Łukaszence już było bardzo głupio odmówić – oceniła Dyner. Według analityk, białoruski przywódca mógł liczyć na polityczne korzyści, w tym poprawę relacji z Zachodem, a nawet możliwość wizyty w Stanach Zjednoczonych, co wzmocniłoby jego międzynarodową pozycję.
Andrzej Poczobut został zatrzymany w marcu 2021 r. W lutym 2023 r. sąd w Grodnie skazał go na osiem lat więzienia w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami, a zarzuty – m.in. "podżeganie do nienawiści" i "rehabilitację nazizmu" – były uznawane przez organizacje międzynarodowe za motywowane politycznie.
Według białoruskiej agencji BiełTA negocjacje dotyczące wymiany rozpoczęły się we wrześniu 2025 r. i były prowadzone między KGB Białorusi a Agencją Wywiadu Polski. W ich wyniku uwolniono łącznie dziesięciu obywateli różnych państw.
Czytaj też:
"Niezwykle skomplikowany proces". Przydacz ujawnił kulisy uwolnienia PoczobutaCzytaj też:
Poczobut zdradził, jak dowiedział się o uwolnieniu. "W nocy przyszli strażnicy"
