PAWEŁ CHMIELEWSKI: Kiedy papież Jan XXIII zwoływał Sobór Watykański II, powiedział, że Kościół nie chce już posługiwać się surowymi karami, ale woli stosować lekarstwo miłosierdzia. Ksiądz biskup napisał jednak książkę o herezjach. Czy to, że tak powiem, w ogóle jest dopuszczalne w związku z dzisiejszą optyką Kościoła?
KS. BP ATHANASIUS SCHNEIDER: To kwestia faktów. Herezje są chorobami duchowymi i mają głęboko szkodliwy wpływ na wiernych. To fałszywe nauki, które zagrażają zbawieniu. Od czasu Soboru Watykańskiego II błędy, a nawet herezje, silnie rozprzestrzeniły się w Kościele. Dlatego trzeba przed nimi ostrzegać. Kościół, jak dobry lekarz i pasterz, powinien chronić wiernych przed zarażeniem. Musi niekiedy zastosować to, co nazywa się surowymi środkami: właśnie z miłości, żeby zabezpieczyć całą wspólnotę.
Niektórzy mogliby powiedzieć, że to po prostu anachroniczne…
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
