Stany Zjednoczone zdecydowały, że w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy wycofają ok. 5 tys. żołnierzy z Niemiec. W drodze na szczyt Europejskiej Wspólnoty Politycznej, który odbywa się w Armenii, premier Donald Tusk został zapytany o to, czy amerykańscy żołnierze wycofywani z Niemiec mogą trafić na wschodnią flankę NATO. Szef rządu stwierdził, że nie zgodzi się, aby tak się stało. Tusk ocenił, że "sprawa jest delikatna". – Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać – stwierdził. Jego wypowiedź wywołała burzę i ostrą krytykę ze strony opozycji.
Były minister do spraw europejskich Szymon Szynkowski vel Sęk odniósł się w Polsat News do słów premiera Donalda Tuska dotyczących "europejskiej solidarności" i kwestii ewentualnego przeniesienia amerykańskich wojsk z Niemiec do Polski.
"Fatalny błąd"
– Bardzo krytycznie oceniam tę wypowiedź. Uważam, że ona jest fatalnym błędem, że ona jest szkodliwa. Mówię to z żalem, bo chciałbym, żeby premier polskiego rządu miał jakąś strategiczną wizję zabiegania o polskie bezpieczeństwo – skomentował polityk PiS. Zwrócił uwagę na rozbieżność między ostrzeżeniami o możliwej agresji a brakiem zdecydowanej reakcji na potencjalną relokację wojsk USA. – W krótkim odstępie czasu premier z jednej strony mówi o perspektywie agresji w najbliższych miesiącach, a z drugiej nie reaguje na szansę związaną z relokacją wojsk – zauważył.
Według Szymona Szynkowskiego vel Sęka, reakcja rządu powinna być bardziej zdecydowana: – Jeżeli pojawia się deklaracja ze strony Amerykanów o redukcji obecności wojsk amerykańskich w niektórych europejskich krajach, to jest szansa dla Polski, z której Polska przecież może skorzystać. To jest moment, w którym premier polskiego rządu powinien natychmiast powiedzieć, że jest zainteresowany, żeby te wojska zostały w Europie i zostały w Polsce. Takie słowa nie padają.
Jego zdaniem, skoro jest taka decyzja, to natychmiast należy "wejść w to miejsce". – Polityka zagraniczna nie znosi pustki, musimy być aktywni. (...) Tymczasem jest jakaś dziwna deklaracja o jakimś podbieraniu. Jestem tym naprawdę głęboko zaniepokojony, bo uważam, że jest to po prostu z punktu widzenia interesów Polski zupełnie niezrozumiałe – podsumował były minister.
Czytaj też:
Tusk nie chce w Polsce żołnierzy USA z Niemiec. "Podwładny Webera"Czytaj też:
Błaszczak: Rządzący sami piszą na siebie akty oskarżenia
