W poniedziałek 4 maja rozpoczęły się egzaminy maturalne. Dzisiaj maturzyści mierzą się z matematyką. Wiceminister edukacji Katarzyna Lubanuer przyznała, że od dłuższego czasu nie ma problemu wycieku arkuszy egzaminacyjnych.
– Maturę w tym roku zdaje ponad 350 tys. uczniów. Zawsze zdarzają się takie osoby, które w ogóle nie przychodzą po to, żeby zdać egzamin maturalny, tylko po to, żeby zobaczyć, jak wygląda, ponieważ skończyli jakiś tam etap. Na przykład bardzo często ci, którzy skończyli już technikum, już mają zawód w tym znaczeniu, że mają uprawnienia, już nawet mają tytuł technika, natomiast maturę, podchodzą do niej, ale nie każdy chce ją zdać – powiedziała.
Specjalne centra dla maturzystów?
Lubnauer wskazała, że te zdjęcia arkuszy, które od czasu do czasu pojawiają się w internecie są publikowane już po rozpoczęciu egzaminów. Abiturienci nie mają zatem do niego dostępu. Jednocześnie wiceszefowa MEN nie wykluczyła, że w przyszłości zdający będą pisali egzaminy w specjalnych pomieszczeniach.
– Musimy zdać sobie sprawę, że w ogóle kwestia egzaminów to jest kwestia tego, że to w przyszłości musi się zmienić. I chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że w czasach sztucznej inteligencji, w czasach, w których można mieć okulary ze sztuczną inteligencją i tak dalej, nawet nie trzeba wynosić tej pracy, jeżeli w ten sposób korzystamy, więc musimy w przyszłości podobnie pomyśleć – stwierdziła.
Matury błędnie oceniane
W ubiegłym roku pracownicy Najwyższej Izby Kontroli przedstawili m.in. wyniki tak zwanej kontroli doraźnej, przeprowadzonej przez Delegaturę NIK w Poznaniu, która objęła działalność Centralnej Komisji Egzaminacyjnej oraz Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Poznaniu. Wyniki są alarmujące: co piąty egzaminator popełniał błędy merytoryczne, a co czwarta praca maturalna została oceniona nieprawidłowo.
W samej OKE w Poznaniu aż 40 proc. wniosków o weryfikację wyników egzaminów kończyło się ich podwyższeniem oraz koniecznością wydania nowych świadectw dojrzałości. W skali kraju dotyczyło to 25 proc. takich przypadków, co mogło przełożyć się na wymierne konsekwencje dla uczniów, np. w postaci zablokowanej ścieżki na studia wyższe.
Czytaj też:
MEN szykuje reformę szkół. "Bardziej praktyczna i przyjazna edukacja"Czytaj też:
Cyberatak na szkolne dzienniki? Nowacka: Nie wiemy, co się wydarzyło
