Nicolas Cage błyszczy w „Spider-Noir”. Ten pastisz czarnego kryminału połączony z opowieścią o niezwykłych mocach jest jednym z najlepszych seriali roku.
Znacie? To posłuchajcie: był kiedyś sobie pewien zmęczony życiem prywatny detektyw, który zbyt często zaglądał do kieliszka. Do jego biura rzadko zaglądali klienci, a rachunek za telefon ostatni raz zapłacił zeszłej zimy. Miał sekretarkę, której nie miał z czego płacić, przeszłość, której nie chciał wspominać, i żadnych widoków na przyszłość. Było to w Nowym Jorku, było to w czasach wielkiej depresji. Na ulicach ludzie ustawiali się w kolejkach po darmową zupę, burmistrz walczył o reelekcję hasłem zniesienia prohibicji, a dolary z podziemnego handlu wódką szerokim strumieniem płynęły do kieszeni króla półświatka.
Recenzja została opublikowana w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
