Portal Zero.pl ujawnił, że poseł Małgorzata Pępek wepchnęła się w szpitalu w Żywcu na badania poza kolejką. Z ujawnionych informacji wynika, że badanie wykonano w lutym 2025 r., trzy tygodnie po rejestracji parlamentarzystki. Zero.pl podał, że pomoc w zapisaniu na badania miała zaoferować pracownica szpitala związana z Koalicją Obywatelską.
Jak relacjonuje portal, władze szpitala po przeprowadzeniu wewnętrznej kontroli uznały, że doszło do naruszenia zasad równego dostępu do świadczeń zdrowotnych. Placówka miała poinformować posłankę, że badanie nie zostanie rozliczone z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Kuriozalne tłumaczenia poseł
Po wybuchu afery Pępek zabrała głos. W rozmowie z Polsatem News polityk nie ma sobie nic do zarzucenia.
– Czekałam, nie pamiętam ile, może nawet więcej niż trzy tygodnie. Zwyczajnie umówiłam się na gastroskopię, ponieważ lekarz rodzinny mi wypisała skierowanie i po prostu chciałam to badanie zrobić. Poprosiłam koleżankę, która pracuje w szpitalu, żebym nie musiała jeździć do tego szpitala i się rejestrować. Poprosiłam ją o rejestrację i ona to zrobiła – powiedziała.
Poseł wskazała, że po jakimś czasie otrzymała od szpitala wiadomość, że zwolniło się miejsce na badanie. Pępek skorzystała z tej możliwości. Jak dodała, po wykonaniu badania w szpitalu "działy się rzeczy niesympatyczne".
– Wzywano moją koleżankę do pani dyrektor. Straszyła ją pani dyrektor, że ją zwolni. Te panie, które były w rejestracji również miały nieprzyjemności i problemy. Po prostu to jakieś niepoważne zachowanie. Ja nikogo nie chciałam urazić. Ja nikomu nie chciałam zrobić żadnego problemu. Przyszłam grzecznie. I tyle – stwierdziła.
– Ja nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, czy są kolejki. Nie sprawdzałam tego, zresztą przy moim nadmiarze obowiązków to nawet nie patrzyłam. Przechwalała się pani dyrektor wiecznie, jak ona to ma wszystko dobrze zorganizowane, pracę tego szpitala, więc po prostu nie pomyślałabym o żadnych problemach – dodała.
Czytaj też:
"Od roku wiedzieli". Republika ujawniła pismo lekarzy do dyrekcjiCzytaj też:
Lekarz-milioner skorygował faktury. Teraz może liczyć na zwrot z fiskusa
