Prezydent Chin Xi Jinping spotkał się w poniedziałek w Pekinie z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką. Rozmowy trwały ponad trzy godziny. Przed wyjazdem Łukaszenka spotkał się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. W Pekinie przewodniczący Komunistycznej Partii Chin zapewnił, że Państwo Środka wspiera Białoruś w ochronie jej suwerenności narodowej, niepodległości i integralności terytorialnej oraz w podążaniu ścieżką rozwoju, która odpowiada jej własnym warunkom krajowym. Chiny wyraziły chęć dalszego oferowania, w miarę swoich możliwości, pomocy na rzecz rozwoju Białorusi. Xi mówił o przyjaźni pomiędzy tymi państwami i dalszym rozwijaniu strategicznego partnerstwa.
O czym była wizyta Łukaszenki u Xi Jinpinga?
Wizyta jest na Zachodzie rozpatrywana m.in. z punktu widzenia napiętych relacji między Mińskiem a Kijowem – prezydent Zełenski zagroził nawet ewentualnym uderzeniem zbrojnym na cele w Białorusi. O tym, jak na sprawę patrzy się w Państwie Środka mówił w środę na antenie Radia WNET korespondent z Szanghaju Andrzej Zawadzki-Liang. W rozmowie z Jaśminą Nowak przekazał, że wbrew sugestiom niektórych polskich komentatorów geopolitycznych Chiny nie zamierzają wyciągać Białorusi z rosyjskiej strefy wpływów i w ogóle nie tego dotyczyła wizyta.
Zawadzki-Liang przypomniał też, że formułki o suwerenności są stałym szablonem chińskiej dyplomacji, stosowanym w kontaktach z każdym innym państwem. Pekin używa tego sformułowania przede wszystkim z powodu własnego sporu o status Tajwanu, który uważa za swoje terytorium. – Chiny z każdym krajem podkreślają suwerenność i integralność terytorialną. Tu chodzi o chińską stronę, a mianowicie o Tajwan – powiedział korespondent. – Chiny broniąc tego, że Tajwan jest ich, bronią jednocześnie swojej suwerenności narodowej, niezależności i integralności terytorialnej. Czyli bronią swojego stanowiska jednocześnie przekładając to na obronę innych stanowisk w takich sprawach – podkreślił.
Chiny a napięcie między Ukrainą a Białorusią
Zawadzki-Liang przypomniał początek 2022 roku, gdy Władimir Putin tuż przed inwazją na Ukrainę spotkał się z Xi Jinpingiem podczas zimowych igrzysk w Pekinie. Wtedy rosyjski prezydent prawdopodobnie otrzymał milczące przyzwolenie na "specjalną operację wojskową".
Scenariusz ten może się jego zdaniem teraz powtarzać w odniesieniu do granicy białorusko-ukraińskiej, gdzie napięcie stale rośnie. Zawadzki-Liang powiedział, że Ukraina wysuwa kolejne żądania wobec Mińska, a Łukaszenka szukał u "starszych braci" instrukcji, jak ma na tę presję zareagować.
W tym kontekście korespondent zwrócił uwagę, że tuż po powrocie Łukaszenki ze stolicy Chin – zaledwie dzień po spotkaniu z Xi Jinpingiem – białoruski wiceszef MSZ Igor Sekreta wydał oświadczenie. Zapowiedział w nim, że w przypadku naruszenia granicy bez pozwolenia Białoruś odpowie "z całą mocą". – Może to kontrowersyjne, może mylne, ale te kropki trzeba w jakiś sposób łączyć – ocenił Zawadzki-Liang. – Za jakiś czas zobaczymy – dodał.
