Francuska prasa doniosła, że 20 maja br. paryski restaurator Guy Savoy, już wcześniej ogwiazdkowany dwukrotnie Michelinem, został obdarzony zaszczytem ważniejszym oraz – co istotniejsze – trwałym. Bo gwiazdki Michelin są efemeryczne: przychodzą i odchodzą. Natomiast zaszczyt bycia członkiem Akademii Francuskiej mało, że elitarny, to jeszcze jest dożywotni.
Ta prestiżowa instytucja kulturalna liczy tylko 60 członków, zwanych nieśmiertelnymi. Żeby został przyjęty nowy członek, stary musi umrzeć. (Czekam na film kryminalny o intrydze na tym opartej: morduje się akademika w celu zajęcia jego miejsca; kto z podejrzanych kandydatów zabił?).
Wybór zatwierdza prezydent Francji, który formalnie jest także protektorem Akademii. W praktyce to formalność. Kandydatami są pisarze filozofowie, naukowcy, intelektualiści.
Oficjalna ceremonia przyjęcia odbywa się tradycyjnie pod Kopułą Instytutu Francji przy Bulwarze de Conti w Paryżu. Uroczystość pieczętuje wytworny obiad.
Dygnitarze i celebryci
Tegoroczny kandydat Guy Savoy jest jednym z najwybitniejszych szefów kuchni Francji. Towarzyszył dwóm prezydentom Francji podczas oficjalnych wizyt w Białym Domu.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
